“Abi “dziewczyna – Juliowy świat owoców

“Abi” dziewczyna znaczy dokładnie tyle samo co dziewczyna lubiąca arbuzy. Oczywiście tą dziewczyną jestem ja Julia. Arbuz, który kiedyś nazywałam “abi”, to mój najulubieńszy owoc. Już nie mogę się doczekać kiedy wreszcie będzie maj i pojawi się mój ulubiony grecki w naszym sklepie. Ostatnio będąc w sklepie gdzie zawsze kupujemy mój ulubiony arbuz wypatrzyłam arbuzy i byłam przeszczęśliwa. Niestety moja mama sprowadziła mnie szybko na ziemię, mówiąc, że to nie mój pyszny grecki arbuz i muszę na niego jeszcze poczekać. Oczywiście oprócz arbuza mam jeszcze kilka innych owoców za którymi przepadam. Zabiorę teraz was na krótką wycieczkę i opowiem wam, które owoce lubię. Ciesze się, że ktoś wymyślił owoce, bo są pyszne i bardzo zdrowe. Może nie tak zdrowe jak warzywa, ale też zdrowe.

Moja przygoda z owocami zaczęła się jak miałam 4 miesiące. Wtedy to pierwszy raz spróbowałam jak smakuje coś poza mlekiem mamy. Wybór padł na mus z mango ze słoiczka. Wow to był mój ulubiony smak. Sentyment do mango pozostał mi do teraz i mając prawie trzy lata nadal bardzo uwielbiam jego smak. Tyle, że od dawna nie jadam już musu ze słoiczka tylko mango w kawałkach. Najczęściej lubię je w połączeniu z jogurtem naturalnym. Mniam!!! Mówię wam:))). Dosłownie palce lizać! Oczywiście nie każdy musi polubić mango. Mój brat, który niedawno zaczął jeść owoce, np. nie przepada za musem z mango i robi bardzo śmieszne miny jak go je. To chyba dlatego, że mango bywa trochę kwaśne. Oczywiście zaraz po mango zaczęłam oswajać się z innymi owocami takimi jak: brzoskwinia, gruszka, banan, śliwka czy jabłko. Potem przyszedł czas na winogrona, cytrusy i kiwi. Bardzo długo kiwi było dla mnie nie dobre i nie chciałam go jeść, ale przyszedł moment kiedy polubiłam kwaśny smak, a co za tym idzie kiwi, a nawet cytrynę, która lubię sobie od czasu do czasu polizać. Będąc na wakacjach u dziadka Mariana zaraziłam się od niego sympatią do jabłek i są jednym z moich ulubionych owoców, podobnie jak banany, śliwki czy mandarynki. Wiecie np. że koniki uwielbiają jeść jabłuszka:)

Jabłuszko

Najcudowniejszy moment w obcowaniu z owocami nadszedł kiedy mama dała mi spróbować arbuza. Od razu odkryłam jego cudowny smak i stał się moim ulubieńcem aż do dzisiaj. Na dodatek ma kolor, który najbardziej lubię, a mianowicie czerwony. Jest taki słodziutki i soczysty. Niestety nie ma go przez cały rok i jem go tylko od maja do sierpnia. Mama twierdzi, że ten grecki jest najlepszy i ma rację. Jakiś czas temu namówiłam ją na jakiś inny i okazało się, że wcale nie jest taki dobry. Z arbuzem jest dużo zabawy. Można go pokroić w małe kawałki, ale ja najbardziej lubię dostać duży półksiężyc do ręki i wygryzać sobie miąższ. Potem mam fajne czerwone wąsy. Zabawne bywa też wybieranie pestek, które wcale nie tak łatwo wydłubać z arbuza. Wybieram je ponieważ ktoś kiedyś powiedział mi, że jak zjem ich dużo to arbuz urośnie mi w brzuszku, a ja nie chciałabym mieć wielkiego arbuzowego brzuszka:).  Ciekawe jakie są wasze ulubione owoce???

Dodaj komentarz