Babcia, dziadek czy “babciomama” i “dziadkotata”?

To, czego dzieci potrzebują w obfitości dostarczają dziadkowie. Dają bezwarunkową miłość, dobroć, cierpliwość, poczucie humoru, komfort, lekcje życia. Oraz, co najważniejsze, ciasteczka. (Rudolph Giuliani)

Dziadkowie i ich rola w wychowywaniu wnuków jest ważnym i ciekawym elementem budowania rodziny. Dla każdego z nas korzenie są bowiem ważną kwestią w tworzeniu swojej własnej tożsamości. To właśnie często dziadkowie zasypują wnuki opowieściami rodzinnymi. U dziadków obowiązują często inne zasady funkcjonowania i jest zazwyczaj więcej luzu aniżeli ma to miejsce w relacjach rodzic – dziecko. Rola dziadków ważna jest dla poszczególnych członków trzypokoleniowej rodziny. Każdy bowiem czerpie z niej pewne korzyści. Wnuki otrzymują inny rodzaj uwagi niż ten rodzicielski oraz przekaz związany z historia rodzinną, rodzice są częściowo odciążeni z pewnych kwestii, bo to właśnie dziadkowie kojarzą się z opowiadaniem historii rodzinnych, a dziadkowie mogą ponownie poczuć się kimś ważnym. Bardzo łatwo  jednak przekroczyć granicę, w której to dziadkowie zaczynają być rodzicami dla swoich wnuków.

W Szwecji gdzie wychowują się moje maluchy model kontaktów rodzinnych jest mocno specyficzny, i to temat na osobny wpis, rzadko kiedy dziadkowie biorą mocno czynny udział w wychowywaniu wnuków. Są ważną częścią ich życia, ale tworzą jakby tło rodziców. Kontakt z nimi bywa dosyć częsty ale jest kontaktem o zupełnie innym charakterze niż kontakt rodzic – dziecko. Być może wynika to z podejścia do wychowywania dzieci. Z reguły rodzice są tutaj z maluchami przez pierwsze 18 miesięcy, a potem dzieci trafiają do przedszkoli. W Polsce gdzie nie słyszę babcia lub dziadek pomagają w wychowywaniu dzieci. Jeżeli jest to pomoc doraźna to faktycznie jest to bezcenne i pozwala rodzicom na chwilę dystansu do rodzicielstwa. Jeżeli jednak staje się to codziennością i większość dnia dzieci spędzają z dziadkami a nie z rodzicami, to czy jest to nadal pomoc czy zwyczajne wyręczanie się. Tradycyjnie zdania w takich kwestiach bywają podzielone. Znajdzie się całe mnóstwo argumentów przemawiających za tym, że dziadkowie są bardzo aktywnymi uczestnikami życia wnuków, ponieważ wynika to z jakiejś istotnej potrzeby. Jednym z nich jest argument z serii powrót do pracy i brak możliwości zaopiekowania się dzieckiem lub mam więcej niż jedno dziecko i potrzebuję pomocy, ponieważ sama nie daje rady itp. Oczywiście każdy z nas potrzebuje czasem pomocy i odciążenia i wtedy dziadkowie bywają mocno pomocni, ale czyż decyzja o budowaniu własnej rodziny nie powinna się wiązać z własnym czynnym udziałem w kreowaniu owej rodziny. Dziadkowie intensywnie uczestniczący w życiu wnuków, czyli opiekujący się nimi przez większość czasu siłą rzeczy przemycają swój sposób na wychowywanie dzieci oraz zaburzają często wypracowany przez rodziców sposób funkcjonowania w relacji wychowawczej.

Stanie się babcią jest wspaniałe. W jednej chwili jesteś tylko matką. W następnej jesteś wszechwiedzącą i prehistoryczną osobą. (Pam Brown)

Naturalny jest fakt, że dziadkowie chcą pomagać i często mają poczucie, że pewne rzeczy wiedzą lepiej ponieważ wychowali już jedno pokolenie młodych ludzi. Z pewnością mają sporą wiedzę, ale nie zapominajmy, że my jako rodzice budujemy swoją własną rodzinę i w tym procesie docieramy ze sobą dwa zupełnie różne wzorce rodziny wyniesione z dwóch różnych domów. Wielokrotnie w opowieściach młodych rodziców słyszałam jak nieznośne bywają rady dziadków i ich wtrącanie się w proces wychowawczy dzieci. Oczywiście rady często bywają bezcenne pod warunkiem, że sami o nie prosimy. Zdarza się jednak tak, że dziadkowie, którym ciężko jest wyjść z roli rodziców starają się również matkować i tatusiować swoim wnukom. Relacja wnuki – dziadkowe jest również istotna dla samych dziadków. Niejednokrotnie słyszałam od dziadków, że w przypadku wnuków mogą sobie pozwolić na więcej luzu aniżeli miało to miejsce w stosunku do własnych dzieci. Relacja ta ma zupełnie inny charakter. Często zdarza się, że dziadkowie obserwując proces wychowawczy wnuków z boku dostrzegają co zrobili nie tak w relacji z własnymi dziećmi. Z czego to wynika? Z trochę innej relacji, która nie jest nasycona tyloma emocjami co relacja rodzic – dziecko. Poza tym dziadkowie obserwując swoje własne dzieci wychowujące ich wnuki mogą z boku przyjrzeć się sytuacji. Będąc rodzicem nie bardzo mieli takową możliwość.

Jest wiele krajów gdzie rodziny wielopokoleniowe razem mieszkające są czymś jak najbardziej naturalnym. Jeżeli jednak pod jednym dachem spotykają się trzy pokolenia to prędzej czy później dziadkowie chcą wywierać większy lub mniejszy wpływ na wychowywanie wnucząt. Czasem jest to zupełnie nie zamierzone i wynika z kontekstu sytuacji i zwykłego komentarza z serii: “no wiesz jak Tomek był taki mały to nie pozwalaliśmy mu na taką swobodę”. Niejednokrotnie rodzi to konflikty między młodymi rodzicami ale również między dziadkami i swoimi dziećmi. Tak więc rozdział ról dziadkowie a rodzice nie zawsze jest taki prosty jakby mogło się wydawać.

“Babcioczas”
“Dziadkoczas”

Jeżeli dziadkowie nie są codziennymi uczestnikami życia wnucząt to z pewnością łatwiej o pobłażanie z ich strony w stosunku do nich w wielu kwestiach. I takim sposobem u dziadków jest mniej zasad do przestrzegania, więcej zabawy i swobody w zachowaniach oraz mnóstwo akceptowalnych zachowań, które na co dzień nie są akceptowane przez rodziców. W taki sposób np. wakacje u dziadków oznaczają po ich zakończeniu bunt dzieci i odwoływanie się do zasad lub ich braku, które obowiązywały u dziadków. Jednym słowem mamy do czynienia z małym rozregulowaniem tego co wypracowaliśmy z własnymi dziećmi. Rozmowa z dziadkami oczywiście nie jest łatwą rozmową i dyskusja o tym by przestrzegali ustalonych reguł nie zawsze przynosi efekty. Warto jednak czasem ją przeprowadzić by uniknąć niepotrzebnych napięć w istotnych kwestiach a czasem w tych mniej istotnych zwyczajnie pozwolić dziadkom i wnukom cieszyć się większą swobodą w relacjach aniżeli ma to miejsce w relacjach rodzic – dziecko.

Dodaj komentarz