Co to? Dlaczego?… – odkrywanie świata z pomocą pytań

Pamiętam jak dziwnie się czułam kiedy opuściłam brzuch mamy. Nagle w moim otoczeniu zaczęły się pojawiać coraz to nowsze elementy, które z każdym dniem widziałam coraz lepiej. Podobało mi się to, ale zupełnie nie wiedziałam jak w tym wszystkim się odnaleźć. Wtedy z pomocą przyszli moi rodzice. Potem dołączyli do nich dziadkowie, ciocie i wujkowie, a jeszcze później moi mali przyjaciele i nauczyciele.

Pamiętam, że kiedy otworzyłam oczy nie bardzo cokolwiek widziałam poza konturami. Pierwsza rzecz jaką zobaczyłam to twarze moich rodziców. Skąd to wiem? Sami mi o tym powiedzieli: “Zobacz maluszku tu jest mama a tam jest tata”. Potem zaczęło się poznawanie kolejnych twarzy, a było ich całkiem sporo. Jak byłam trochę starsza to nagle zobaczyłam, że istnieje coś takiego jak zabawki, którymi można sobie przewracać w rączkach, a czasem nawet je sobie popodgryzać. Moim ulubionym był czerwono – czarny piesek Patryk. Skąd to wiem? Też powiedziała mi mama, bo widziała, że najczęściej po niego sięgam. Jak tak bawiłam się tymi grzechotkami i pluszakami to zauważyłam, że mam coś takiego jak rączki. O tym oczywiście też powiedzieli mi rodzice, kiedy zauważyli, że patrzę na nie z wyrazem zapytania na twarzy. Okazało się, że rączki czy nóżki to też świetna zabawa. Mogłam np. uderzać jedną zabawką o drugą, albo robić słynne kosi kosi z ich pomocą.

Z czasem zaczęłam odkrywać coraz więcej nowych, ciekawych rzeczy. Jakież było moje zdziwienie kiedy spojrzałam w jakieś dziwne szkło i zobaczyłem tam mamę i jakieś dziecko. Okazało się, że to byłam ja. Mama wtedy powiedziała: “widzisz to jest mama, a to jest Julia”. Okazało się, że mam imię. Jako maluch zebrałam całe mnóstwo prezentów. Uwielbiałam i do tej pory uwielbiam przeglądać książeczki. Jak tylko coś mnie interesuje to pokazuję to palcem i czekam aż mama i tata powiedzą mi co to jest. Bardzo mocno początkowo ciekawiła mnie twarz, ponieważ było na niej tyle dziwnych rzeczy jak oczy, nos czy usta. Najdziwniejsze było to, że buzia mogła się zmieniać. Mama nazywała to robieniem min.

Co to?

Najlepsze nadeszło jednak kiedy zaczęłam mówić i mogłam już sama pytać o różne rzeczy. Nikt nie musiał się już wtedy domyślać o co mi chodzi. Uwielbiałam pokazywać palcem i pytać “co to”. Pokazywałam praktycznie na wszystko co możliwe zadając nieustannie owo pytanie. Podobno tak robi większość maluchów chwilę po tym jak zaczynają mówić. Potem doszedł cały repertuar pytań z serii “kiedy”, “o której”, “gdzie” i moje ulubione “dlaczego?”. Niektórzy mają dosyć jak ciągle zadaję to ostatnie, ale w taki właśnie sposób zaspokajam swoją ciekawość i uczę się  co się skąd bierze. Muszę przyznać, że to jedno z moich ulubionych pytań i przygoda z nim zaczęła się jak miałam z 2,5 lat. Niestety czasem nastręcza rodzicom i innym, których pytam sporo trudności i nie wiedzą jak mi odpowiedzieć, np.

“-Dzisiaj pada deszcz i na razie nie wyjdziemy na podwórko – mówi moja mama

– Dlaczego pada deszcz? – pytam

-Dlatego, że jest pochmurne niebo – odpowiada mama

-Dlaczego jest pochmurne niebo? – kontynuuje ja

-Bo nie świeci słoneczko – odpowiada mama

-Dlaczego nie świeci słoneczko? – dopytuję

-Czasem słoneczko nie świeci i na niebie jest dużo ciemnych chmur, ponieważ ziemia i roślinki potrzebują deszczu – odpowiada mama

-A dlaczego potrzebują deszczu? – pytam dalej

-Dlatego żeby mogły rosnąć, poza tym też im się chce czasem pić, tak jak tobie. Ty wtedy pijesz wodę, a im potrzebny jest deszczyk, żeby mogły się napić.”

No taka odpowiedź mnie satysfakcjonuje i odpuszczam już mamie, ale gdyby nie była zadowalająca nadal bym pytała. Tak to już jest kiedy zaczynamy mówić, na początku mamy całe mnóstwo pytań, które wynikają z ciekawości poznania tego co nas otacza.

Dodaj komentarz