Dlaczego? – o ulubionym pytaniu inaczej…

” – Mamo, a dlaczego Gosia spadła ze schodów? – pytam mamy.

– Bo nie trzymała się poręczy? – odpowiada mama.

– A dlaczego się nie trzymała poręczy? – znowu pytam.

– Bo miała Kubę na rękach? – odpowiada ponownie mama.

– A dlaczego upadła? – i znowu pytam.

– Bo schodziła szybko i się poślizgnęła – odpowiada mama.

– A dlaczego się poślizgnęła? – dopytuję.

– Bo była tylko w skarpetkach – odpowiada mama.

– A dlaczego nie miała kapci? – nadal pytam.

– Bo zapomniała założyć – odpowiada znowu mama.

– A dlaczego zapomniała założyć? – a ja nadal pytam.

– Bo się spieszyła? – odpowiada mama.

– A dlaczego się spieszyła? – nie daje za wygraną i dalej pytam.

– Bo na dole dzwonił telefon – odpowiada znowu mama.

– A gdzie była Zuzia jak upadła Gosia? – dopytuję.

– W przedszkolu – mama znowu odpowiada

– A dlaczego była w przedszkolu? – i znowu pytam.

– Bo chodzi do przedszkola codziennie jak ty – odpowiada mama.

– A dlaczego trzeba chodzić do przedszkola? – dopytuję mamę.

– Myślałam, że lubisz chodzić do przedszkola? – mama pyta mnie.

– No lubię, ale czasem nie lubię- odpowiadam mamie.

– A dlaczego czasem nie lubisz? – wow, mama tez pyta “dlaczego”

– Bo nie – odpowiadam krótko.”

Takich rozmów z mamą i tatą prowadzę całe mnóstwo. Widzę, że czasem moje ciągłe pytanie “dlaczego” trochę ich denerwuje, ale co tam, ja właśnie w taki sposób poznaję świat.

Zaczynałam od “co to?” jakieś dwa i pół roku temu, żeby poznać nazwy różnych rzeczy, a teraz ciekawi mnie dlaczego pewne rzeczy się dzieją i co się skąd bierze, dlatego ciągle używam pytajnika “dlaczego”.

Jak się okazuje pytania z “dlaczego” mogą być kłopotliwe dla rodziców, i tak mama musiała się trochę zastanowić zanim odpowiedziała mi na poniższe pytanie: dlaczego śnieg jest biały? Podobnych pytań będzie jeszcze całe mnóstwo, ale przecież mama i tata są dorośli, więc wszystko wiedzą, a ja też rosnę i chcę coraz więcej rzeczy wiedzieć. Muszą się więc przyzwyczaić, że jeszcze trochę ich popytam. Tak samo jest ze słowami, których nie znam. Kiedy mama lub tata mi czytają lubię pytać o różne rzeczy np. “dlaczego hipopotamek Maks zrobił tak a nie inaczej” i wtedy zaczyna się nowa opowieść. Jestem coraz większa, bo w czerwcu będę już miała cztery lata i chcę coraz więcej wiedzieć więc najbliższe miesiąca, a nawet lata zapowiadają się ciekawie zarówno dla mnie jak i dla moich rodziców….

 

Komentarz mamy

Każdy z nas kto ma w domu przedszkolaka w przedziale wiekowym między 3 a 5 rokiem życia doskonale wie, że dzieci uwielbiają pytania. Tak naprawdę pytają już kiedy mają 6 miesięcy i pokazują na coś w książeczkach. Nie mówią, więc nie jest to tak widoczne, ale wskazywanie to pierwsza forma pytania. Potem pojawia się słynne “co to? “, a chwilę po nim przychodzi czas na trudniejsze pytanie jakim jest “dlaczego”. Wierzcie mi, że owe pytania mogą być czasem naprawdę kłopotliwe i nie mam tu na myśli pytań o trudne kwestie, ale pytania na które ciężko znaleźć odpowiedz np. na takie: “mamo a dlaczego liście na drzewach są zielone, a nie niebieskie?”. I bądź tu mądry i znajdź odpowiedź:)

Osobiście uwielbiam rozmowy z moim przedszkolakiem, ale czasem faktycznie mogą być męczące. Staram się wtedy jednak postawić w sytuacji mojego malucha i uświadamiam sobie, że to naturalne iż pyta o coś czego nie rozumie. Ja również to robię gdy czegoś nie wiem. Najzwyczajniej w  świecie dziecko uczy się myślenia przyczynowo – skutkowego zadając pytanie “dlaczego”.

Im starsze dzieci tym więcej rzeczy obserwują i tym więcej pytań zadają. Pytają o bardzo różne rzeczy, np. skąd się biorą dzieci, dlaczego mama miesiączkuje i co to znaczy itp. Dla wielu rodziców to trudne pytania i mają problem z odpowiedzią. Ja osobiście jestem zwolenniczka mówienia prawdy dzieciom od kiedy zaczynają pytać oczywiście dostosowując język do wieku i poziomu dziecka. Tak więc moja niespełna czterolatka wie, że dzieci nie rodzą się w kapuście, a miesiączka nie boli i ma ją każda duża dziewczyna. Na dzień dzisiejszy o więcej nie pyta, a jak spyta za jakiś czas dostanie bardziej szczegółową odpowiedź. Wbrew pozorom dzieci rozumieją naprawdę sporo jeżeli się im to właściwie wytłumaczy. Np. dzieci pięcioletnie kiedy ich rodzice podejmują decyzje o rozwodzie są już gotowe na rozmowę i mają pytania. To jedna z najtrudniejszych rozmów, ale dzieci mają potrzebę by wiedzieć co się dzieje i można z nimi o tym porozmawiać dostosowując poziom rozmowy do ich wieku, tak by miały poczucie, że są częścią czegoś. Pytając uczymy się co skąd się bierze, a ta wiedza jest niezbędna do codziennego funkcjonowania. Dlatego jeżeli dzieci pytają nawet o trudne rzeczy to znaczy, że chcą wiedzieć. Dlatego jak dzieci pytają starajmy się w naturalny sposób im odpowiadać. Czasem wystarczy krótka szczera odpowiedź, np. dzieci zanim się urodzą mieszkają u mamy w brzuchu. Często nie pojawiają się u maluchów dalsze pytania, a jak się pojawiają to zwyczajnie odpowiadamy bo to coś naturalnego, że dzieci nas pytają. W końcu jesteśmy ich największą skarbnicą wiedzy w pierwszych latach życia.

Dodaj komentarz