Dwa Światy – o rodzicielstwie

Gdzieś kiedyś usłyszałam w trakcie swojej pracy z rodzinami bardzo proste stwierdzenie “kiedyś był świat przed dziećmi a teraz są tylko dzieci”. Im częściej stykałam się z rodzinami, szczególnie tymi młodymi, tym częściej owa fraza przewijała się w ich opowieściach. Może nie była cytowana za każdym razem w podobny sposób ale zawsze miała tą sama konotację, która rozgraniczała życie młodej rodziny na dwa światy, a mianowicie ten sprzed posiadania dzieci i ten który dzieci całkowicie zdominowały.

W życiu większości z nas przychodzi moment, kiedy dociera do nas, iż nadszedł najwyższy czas na to by założyć swoją własną rodzinę. Zaczynamy ją budować od tworzenia intymnej relacji partnerskiej z drugą osobą. Kiedy owa relacja ewoluuje nagle dociera do nas, że nadszedł czas na kolejny krok jakim jest posiadanie dziecka bądź dzieci. Nasz związek zaczyna powoli zmieniać swoją strukturę. Nie ma w nim już tylko dwóch osób i pojawia się nowe wyzwanie. Tak wyzwanie!!! Tak właśnie określiłabym pierwsze zetknięcie się młodych rodziców z dzieckiem. Każdemu z nas dziecko kojarzy się z cudowną, malutką istotką, która zbliża do siebie rodziców. Jak najbardziej tak jest, ale nie od samego początku. Para musi włożyć sporo pracy w to by nadal mieć czas na funkcjonowanie jako para, a nie tylko jako rodzice.

Być rodzicem

Pojawieniu się nowego członka rodziny towarzyszy bardzo wiele sprzecznych emocji, od tych pełnych entuzjazmu po strach jak to będzie. Natura tak to wszystko skonstruowała, że wiele rzeczy związanych z opieką nad dzieckiem robimy intuicyjnie.

Pierwsze miesiące bycia rodzicem dominują w okres poznawania się nawzajem. To poznawanie często obarczona jest bardzo przyjemnymi chwilami, jak pierwsze uśmiechy, pierwszy dotyk małych rączek na naszej twarzy, pierwsze dźwięki, pierwsze kroki, pierwsze słowa itd., ale również tymi, które mogą nas mocno frustrować jak sen dziecka, jedzenie, jego rozwój motoryczny.

Bardzo często zdarza się, że para łapie się na braku czasu na bycia ze sobą. Cała uwaga jest bowiem przekierowana na dziecko. Brakuje czasu na przyjemności z serii wyjście do kina czy teatru, wspólne wylegiwanie się rano w łóżku czy wspólne wyjście wieczorem. Jeżeli np. posiadamy niezbyt “łatwe” dziecko, które nie jest książkowym niemowlakiem śpiącym od 20 do 16 h na dobę to z pewnością dokłada się zmęczenie. Nie jest ono pomocne w znajdywaniu czasu na bycie z partnerem sam na sam. Nie pomaga też w znajdywaniu czasu dla samego siebie. Bardzo łatwo wpaść w pułapkę z której nie jest wcale tak łatwo wyjść, a mianowicie doprowadzić do sytuacji, że całe dni kręcą się wokół dziecka lub dzieci. Oczywiście nie ma w tym nic nienaturalnego i zrozumiałe jest, że małe dzieci potrzebują i zabierają sporo czasu, ale warto choć na chwilkę się zatrzymać i znaleźć chociaż parę minut dla siebie i dla swojego partnera. Nie zawsze jest to łatwe i czasem marzymy o tym, żeby po skończonym dniu przytulić tylko głowę do poduszki, ale z pewnością nie pomoże to naszej relacji partnerskiej.

Czasem w procesie, jakim jest wychowywanie dzieci, doba wydaje się zbyt krótka, dlatego warto się zastanowić co tak naprawdę jest dla nas ważne i nauczyć się pewne rzeczy odkładać na później.

Osobiście uważam, że relacje między rodzicami mają ogromny wpływ na to w jaki sposób kształtują się dzieci, dlatego bezcenna jest ich pielęgnacja, nawet jeżeli ma to być tylko 5 minut dziennie na bycie razem sam na sam.

Nie jest to łatwe bo początki z maluchami bywają ciężkie. To co trudne i ciężkie rodzi w nas często frustracje, a większość z nas lubi odreagowywać frustracje i niestety często obrywa się wtedy najbliższym. Warto jednak mieć poczucie, że świat nie powinien się kręci tylko wokół dzieci, mimo że czasem wydaje się nam to niemożliwe. Znalezienie chwili dla siebie i dla bycia tylko we dwoje z partnerem pozwala nam na odskocznię od codzienności, która w pierwszych latach z maluchami jest mocno zdominowana byciem z nimi i dla nich.

 

Dodaj komentarz