Jedno marzenie- wyspać się!

Od momentu kiedy zostałam mamą moje marzenia są zupełnie przyziemne. Oczywiście największym jest to by moje maluchy były zdrowe. Nie pragnę już wyjechać do Nepalu czy zostać znaną pisarką:), to czego pragnę najbardziej to wreszcie się wyspać. Chociaż jedną noc przespać od wieczora do samego rana, bez budzenia. Wydaje się to bardzo proste. No właśnie tylko się wydaje . Nie jest to jednak takie proste z moimi dziećmi. Córka zaczęła się budzić w nocy, ponieważ zaczęły ją dopadać koszmary senne. Poza tym przeżywa pojawienie się brata i przedszkole. Dodam, że nie mieszkamy w Polsce więc przedszkole wiąże się nie tylko z poznawaniem nowych ludzi ale również z nowym językiem. Syn jest jeszcze maluchem karmionym piersią więc nie ma szans by nie obudził się na jedzenie w nocy. Obecnie zaczął jeszcze ząbkować więc kilkakrotne budzenie w nocy jest normą.

Literatury i rad dotyczących snu dziecka, jak nauczyć dziecko samodzielnie zasypiać, jak nauczyć przesypiania całej nocy jest całe mnóstwo. Kwestia, którą technikę wybierzemy i czy spodoba się ona naszemu dziecku.

To co z pewnością pomaga dziecku w zrozumieniu jak wygląda doba to pewne powtarzalne czynności wykonywane w określonej kolejności. W Szwecji, gdzie mieszkam mocno propagowana jest metoda “skin to skin” od pierwszych chwil kiedy dziecko pojawia się w życiu dorosłych. Jest to jak najbardziej pomocne dla maluszka i przyjemne dla matki, ale niesie ze sobą pewne ryzyko. Mianowicie takie, że dziecko będzie chciało non stop być przy nas. Dla Szwedów nie jest niczym nienaturalnym, że śpią w jednym łóżku całymi rodzinami. Tutaj to dziecko decyduje kiedy jest gotowe przeprowadzić się do swojego pokoju i samodzielnie spać. Nie jestem typem osoby, która ocenia słuszność różnych metod dlatego to jakie stosujemy jest wyborem indywidualnym.

 

Juliowa drzemka
Sebastianowy relaks

Mnogość rad, które otrzymałam jak oduczyć córkę jedzenia w nocy z piersi jest ogromna. Niestety żadna się nie sprawdziła. Przyszedł po prostu któregoś dnia moment, że przestała się budzić. Liczę na to, że z moim synem będzie podobnie. Czasem moja irytacja sięga zenitu kiedy jestem budzona co 2 h w nocy, ale jak emocje opadną staram się na zachowanie mojego dziecka spojrzeć obiektywnie. Czy ja każdego wieczoru zasypiam o tej samej  porze, czy moje wszystkie noce są przespana w podobny sposób? No nie, czasem jestem bardziej zmęczona w wyniku większej aktywności w ciągu dnia, a czasem mniej, czasem jestem chora i coś mnie boli, czasem nie mogę zasnąć pomimo zmęczenia itp. Dlaczego więc nasze dzieci nie mogą mieć podobnie?

Możemy próbować regulować sen dziecka obserwując naszego malucha, ale nie zawsze mamy wpływ na pozostałe czynniki takie jak siła zmęczenia czy samopoczucie dziecka, a przede wszystkim nigdy nie wiemy w jaki sposób będzie przeżywać to wszystko co się wydarzyło w ciągu dnia

Nasz maluch każdego dnia jest eksponowany na całe mnóstwo bodźców, które dostarczają mu różnorodnych doznań. Czasem niektóre przechodzą kompletnie nie zauważone, a niektóre na długo zostają w pamięci, ponieważ wzbudzają wiele emocji. Tak było z Julką kiedy pierwszy raz usiadła na kucyka. Sam fakt był dla niej nowym przeżyciem, który wiązał się z zupełnie nową sytuacją. Okazało się, że jak usiadła na kucyka to wcale nie wyglądało to tak jak myślała, ale zaraz potem złapała przysłowiowego “bakcyla” i już cieszył ją każdy podskok w siodle. Kiedy jednak zsiadła z małego konika była w lekkim szoku apropo tego co się stało. Szok minął i pojawiło się ciągłe odtwarzanie tego jak fajnie było na kucyku oraz myślenie kiedy znowu się na nim usiądzie. I jak tu w takiej sytuacji spokojnie spać?:) Po raz kolejny staram się spoglądać na pewne rzeczy z perspektywy małego człowieka i wtedy dochodzę do wniosku, że nie powinnam się gniewać na moje maluchy. Tylko co z moim marzeniem, żeby przespać całą noc? Tak jak z resztą marzeń trzeba odroczyć je w czasie i starać się powoli do nich dążyć.

Brak snu skutkuje niestety zmęczeniem, a to z kolei powoduje, że brak nam energii na codzienne aktywności. Zmęczenie powoduje rozdrażnienie, które często nie pozwala nam na cieszenie się codziennością. Jak sobie z tym radzić, to już każdy z nas wie najlepiej sam. Jedni mają do pomocy babcie i dziadków, inni śpią wtedy kiedy śpią ich dzieci, a jeszcze inni  po prostu uzbrajają się w cierpliwość i czekają aż to minie. Jak wy drodzy rodzice radzicie sobie w podobnych sytuacjach?

Dodaj komentarz