Julia jest dzidziuś – o regresie i zazdrości inaczej

– Seba to jest Juli mama. Idź sobie stąd.

– Seba to jest Juli babcia.

– Seba to jest moje.

– Seba to są moje zabawki.

Takich zdań powtarzam całe mnóstwo. Wszyscy myślą, że jak jestem trzylatką to nic nie rozumiem, a wcale tak nie jest. Mój świat przewrócił się do góry nogami, kiedy pojawił się Sebastian. Przez dwa lata byłam oczkiem w głowie mamy i taty, i nagle pojawił się mój brat, i wszystko się zmieniło. Mówię wszystko, bo bardzo dużo się zmieniło, a  dla mnie właściwie wszystko. Niby mama ze mną rozmawiała, że będę miała braciszka, ale nie myślałam, że tak to będzie wyglądać. No wiecie nie ma już dla mnie tyle czasu co zawsze, częściej słyszę, że mam bawić się sama albo na coś poczekać.

Czasem mam naprawdę dosyć ciągłego słuchania: “zostaw Sebastiana, nie popychaj Sebastiana, daj mu tą zabawkę, bawcie się razem z Sebastianem, możesz się podzielić z Sebastianem” itd. Gdzie w tym wszystkim jest miejsce na Julkę???

Oczywiście próbuję zwrócić na siebie uwagę różnymi dziwnymi zachowaniami i tak np.:

– nie odstępuje mamy na krok, żeby pokazać Sebie, że to jest moja mama. W taki sposób pokazuję na czym mi zależy i co jest dla mnie ważne;

– czasem krzyczę na Sebę, żeby pokazać mu, że ja też mam coś do powiedzenia. Daję mu do zrozumienia, że wiem lepiej, bo jestem starsza:);

– ostatnio wpadłam na pomysł, żeby robić dokładnie to samo co on. Dorośli nazywają to regresem czy  czymś takim, czyli cofnięciem się do poprzedniej fazy rozwoju. Czasem mówię jak Seba, ale mama z tatą zadają mi wtedy tylko pytanie czy jestem małą dzidzią i tłumaczą, że jestem już przedszkolakiem, który przecież umie mówić. Jak tak dziecinnie mówię do nich to po prostu mnie nie rozumieją;

– czasem przybiegam do mamy i taty, i mówię, że Sebastian robi coś czego nie powinien. Rodzice nazywają to skarżeniem, ale wtedy Seba też musi słuchać, że pewnych rzeczy nie wolno mu robić;

– czasem mocno dokuczam Sebie i wtedy rodzice też zwracają na mnie uwagę. Nie jest to taki sposób zwracania uwagi jaki bym chciała dostawać, ale zawsze to jakieś pokazanie, że ja też tu jestem:).

Te wszystkie moje zachowania są oznaką niejakiej zazdrości, tak to nazywa mama z tatą. Tłumaczą mi często, że teraz jest Julia i Seba i muszą dzielić czas między nas oboje, ale ja nadal chciałabym mieć cały ich czas dla siebie. Rozmawiają ze mną, że jestem dla nich ważna i że pojawienie Seby nie zmieniło ich uczuć do mnie. Starają mi się tłumaczyć, że oprócz spędzania czasu z rodzicami jest coś takiego jak zabawa samemu. Tylko kiedy bawię się sama, a Seba jest w pokoju z rodzicami to mam wrażenie, że omija mnie coś ważnego i to mnie czasem złości. Rodzice starają się temu zaradzać i często bawimy się wszyscy razem, ale ja nadal jestem trochę zazdrosna, bo przecież muszę się teraz prawie wszystkim dzielić, a to dla mnie coś nowego. To z kolei powoduje, że budzi się we mnie czasem jak to mama nazywa “mały złośnik”.

Mały Seba jeszcze mniejsza Jula:)

Myślę sobie, że dokładnie tak może wyglądać z perspektywy naszego malucha postrzeganie nowej sytuacji, jednej z najtrudniejszych, jaką jest pojawienie się rodzeństwa. Słynny chwilowy regres starszaków, czyli cofnięcie się do wcześniejszej fazy rozwojowej, w takiej sytuacji nie jest niczym nienaturalnym i zdarza się u większości dzieci. Bardzo często naszym pupilom wydaje się, że odwzorowując zachowania naszego młodszego szkraba, otrzymają tyle samo uwagi co nasze maluchy. Jak więc sobie poradzić z owym regresem:

– zwyczajnie można go zignorować poprzez wzmacnianie zachowań adekwatnych do wieku dziecka;

– można zacząć rozmawiać z dzieckiem w ten sam sposób by zobaczyło, że nie jest to łatwy sposób do porozumiewania się i realizowania swoich potrzeb;

– pokazywać naszemu starszakowi na różne sposoby, że jest ważny w takiej postaci w jakiej jest ze swoimi standardowymi zachowaniami poprzez przytulanie, wspólne zabawy czy zwyczajne rozmowy świadczące o ważności.

Regres w takiej sytuacji jest jak najbardziej naturalnym odruchem, ponieważ pojawienie się kogoś nowego zmienia wiele w obecnym porządku funkcjonowania dziecka. Dodatkowo nasz starszak musi sobie zacząć radzić z nowym uczuciem o nazwie zazdrość, czyli uczuciem złości czy frustracji w sytuacji, w której coś co jest ważne nie może być osiągnięte, zaspokojone w taki sposób w jaki dziecko by chciało żeby było zaspokojone.

Dodaj komentarz