Julia jest przedszkolak!- o ważnym etapie w rozwoju dziecka oczami dziecka

Moja wielka przygoda pt. “Przedszkole”, a właściwie “Dagis” rozpoczęła się w lutym 2016 roku. Wierzcie mi, że to naprawdę wielka przygoda i jak to z przygodą bywa, czasem jest zabawnie,  a czasem bywa strasznie. Dla niespełna dwulatka takie miejsce pełne nowych twarzy jest naprawdę sporym wyzwaniem, a do tego jak jeszcze wszyscy mówią w tym miejscu w innym języku niż ten który słyszysz w domu, to jest trochę strasznie. Nie jest tam jednak tylko strasznie, jest tam również ciekawie i wszędzie jest pełno zabawek i dużo innych dzieci. Ciekawe czy zgadniecie jak długo nazywałam swoje przedszkole??? “Salli”. Dlaczego tak? To już pozostanie moją słodką tajemnicą:)

Mój pierwszy dzień w przedszkolu był krótki i  byłam tam tylko 3 godziny, a mama była ze mną tam przez ten cały czas. To podobno po to żebym oswoiła się z nową sytuacją i nie było to dla mnie zbyt dużym szokiem. Następnego dnia byłyśmy dłużej i zostałam sama już na 1 godzinkę, a potem zostałam sama na jeszcze dłużej i po pięciu dniach zostawałam już cały czas sama. Nie było to dla mnie łatwe. Bardzo tęskniłam za mamą i moim domem, ale coś mi się w tym miejscu podobało i mimo tęsknoty chciałam tam chodzić. Chyba dobrze, że mama tak szybko się ze mną żegnała, bo inaczej to bym nigdy jej stamtąd nie wypuściła. Na szczęście moje panie były bardzo kochane i mocno mnie przytulały. Bardzo szybko moją ulubienicą stała się Ulrika, nie odstępowałam jej na krok. Po jakimś czasie w naszej grupie pojawiła się nowa nauczycielka Gunnila, którą też bardzo polubiłam. Uwielbiałam z nią sadzić roślinki. Najfajniejsze jednak jest  to, że moja grupa nazywa się Gwiazdki/Stjärnan, a ja bardzo lubię gwiazdki. To oznacza, że jestem “gwiazdką”.

Przedszkolak Jula

Niestety po dwóch miesiącach chodzenia do przedszkola złamałam nogę na wakacjach i miałam dwumiesięczną przerwę. Powrót okazał się bardzo trudny. Nie wiem do końca co się stało, ale nie chciałam tam zostawać. Jak tylko wchodziłyśmy do szatni i wiedziałam, że mama zaraz sobie pójdzie to zaczynałam głośno protestować i płakać. Potem jednak okazywało się, że było tam całkiem fajnie, ale rano znowu mówiłam: “Salli” nie!!!Po jakimś czasie coś mi się odmieniło i znowu polubiłam chodzić do przedszkola. Zwyczajnie potrzebowałam czasu żeby znowu się przyzwyczaić. W przedszkolu robimy całe mnóstwo fajnych rzeczy jak malowanie rękoma i stopami, zabawy z wodą, zabawy z magnesami, zabawy z ciastoliną, zabawy w gotowanie, moje kochane śpiewanie i tańczenie:) i jeszcze masę innych zabawnych rzeczy. Na początku oczywiście to wszystko było dla mnie nowością i nie bardzo brałam w tych wszystkich aktywnościach udział, ale po jakimś czasie bardzo je polubiłam.

Od jakiegoś czasu kiedy mama/tata pytają jak było w przedszkolu odpowiadam, że FAJNIE. Trochę czasu zajęło mi dojście do tego, ale teraz  dużo lepiej się tam czuję i bardzo lubię tam chodzić. Mam oczywiście tam swoje ulubione koleżanki i kolegów, jak Alice, Tea , Naniva czy Gentji, ale są też tam dzieci za którymi nie przepadam, jak Jonas, który wszystkich popycha. Najśmieszniejsze jest to, że w mojej grupie jest sporo starszych ode mnie “gwiazdek”, a ja jako jedyna nie śpię w dzień. Ten fakt pozwolił mi poznać lepiej dzieci z drugiej grupy, ponieważ często do nich chodzę w czasie gdy moi koledzy z grupy śpią. Naprawdę przedszkole to super sprawa!!! Oczywiście lubię do niego chodzić z jednym z moich ulubionych pluszaków, zajączkiem lub pieskiem. Dodają mi otuchy jak mama się ze mną żegna. Najfajniejsze jest to, że jak mama albo tata po mnie przychodzą to mam ile tyle do opowiedzenia, bo tak dużo rzeczy się dzieje w moim przedszkolu.

 

Dodaj komentarz