Juliowe rozmowy z bratem – o komunikacji rodzeństwa inaczej

Jak wiecie mam młodszego brata, który ma na imię Sebastian. Wszyscy jednak nazywamy go Sebą. Dlaczego? Bo jest po prostu krócej. Nawet nie wiecie jaka to frajda mieć rodzeństwo. Początkowo trudno było mi się przyzwyczaić do tego, że ktoś bawi się moimi zabawkami i ma sporo uwagi ze strony moich rodziców, ale po 7 miesiącach jest trochę lepiej. Ja od jakiegoś czasu jestem straszną gadułą i próbuję rozmawiać z moim bratem, ale on jeszcze za dużo nie mówi. Seba od jakiegoś czasu wydaje jakieś sensowniejsze dźwięki i czasem próbuję z nim rozmawiać w jego języku, ale nadal to nie jest taka mowa jak moja. To dosyć prosty język, ale nie do końca zrozumiały, zwłaszcza dla dorosłych. My sami doskonale się w nim jednak porozumiewamy. Zaraz opowiem wam jak wyglądają nasze pierwsze rozmowy. Oczywiście czekam, aż Seba zacznie mówić tak jak ja, ale mama mówi, że to jeszcze potrwa więc rozmawiamy na swoje własne sposoby.

Pamiętam jak mama przywiozła Sebastiana do domu po tym jak się urodził. Niestety nie dało się z nim wtedy zbytnio porozmawiać, bo ciągle spał, a jak nie spał to się tylko patrzył. Sporo też płakała i mama mi tłumaczyła, że to dlatego, iż nie umie powiedzieć, że jest głodny, ma mokrą pieluchę czy coś go boli. Po dwóch miesiącach zaczął się lekko uśmiechać jak zrobiło się do niego jakąś dziwną minę, a od dobrych dwóch miesięcy głośno się śmieje i nawet coś mówi. Seba bardzo lubi moje “gegegegege”. Jak tak do niego mówię śmieje się bardzo głośno. Ostatnio zaczął coś mówić: “mamama” albo “bababa”, bo wcześniej to tylko jakieś dziwne “gli” słyszałam z jego ust. Mama mówi, że to jego “gli” to było głużenie, czy jakoś tak to nazwał, a teraz zaczął wypowiadać swoje pierwsze sylaby. Podobno ja też kiedyś tylko tak mówiłam. Zresztą nie tylko ja, ale wszystkie maluchy między 3 a 6 miesiącem życia tak mówią. Powiem szczerze, że dialogu z Sebastianem się jeszcze nie poprowadzi, ale zawsze można mu coś poopowiadać. Zauważyłam, że mama z tatą sporo do niego mówią więc ja też z nim rozmawiam. Mama z tatą powtarzają mi, że właśnie w taki sposób dzieci uczą się słów i tego jak ich używać. No wiecie najpierw się z nimi osłuchują. Bardzo lubię śpiewać więc często śpiewam dla mojego brata i widzę, że mu się to podoba. Jednym słowem nasze rozmowy wyglądają tak, że to ja mówię a on słucha i czasem dopowiada coś swojego w stylu “guuuu”. 

“śmiech za śmiech”

Plus bycia straszą siostrą jest taki, że ja już wiem pewne rzeczy, a on jeszcze nie  i mogę go pouczać. Ostatnio miała miejsce taka sytuacja: Sebastian gryzł sobie piłkę, która do najczystszych nie należała, ponieważ często zabieram ją na podwórko z tatą. Zabrałam mu tą piłeczkę tłumacząc dlaczego to zrobiłam: “Seba nie gryź piłeczki to niebezpieczne”. Nie bardzo spodobało mu się to co powiedziałam i zaczął się ze mną kłócić stękając “yyyyyyyy”, ale w końcu jako starsza siostra wiem co jest dla niego lepsze:). Tak oczywiście to sobie tłumaczę. Czasem po prostu nie lubię jak bawi się moimi zabawkami. Mama powtarza ciągle, że to są nasze zabawki, ale czasem mnie to nie przekonuje. Ostatnio wymyśliliśmy zabawę “śmiech za śmiech”. Siadamy naprzeciwko siebie, a właściwie ja siadam a Seba leży na brzuszku i walczymy na śmiechy. Ja się do niego głośno śmieję hahahha, a on mi odpowiada jeszcze głośniejszym hahaha. Mama mówi, że to też sposób porozumiewania się. Mamy również nasze dwie ulubione zabawy, które rozśmieszają mojego brata. Jedna z nich to głaskanie pluszakiem po twarzy i mówienie: “kici,kici psiu” i przy psiu uderzamy Sebę w nosek pluszakiem. Zabawa pierwsza klasa. Druga zabawa jest też moją ulubiona zabawą. To taki masaż ze specjalnym wierszykiem: “idzie pani w szpilkach” i spacerujemy palcami po plecach lub brzuszku, potem “idą słonie po betonie” i wtedy spacerujemy piąstkami po pleckach lub brzuszku, potem “pada, pada deszczyk” i ruszamy palcami jakbyśmy pisali na maszynie, a na koniec mówimy “przeszedł dreszczyk” i lekko drapiemy Sebę w szyję. Ja nie pamiętam, ale mama mówi, że też bardzo lubiłam te zabawy.

Jak widzicie z moim 7 miesięcznym bratem nie można jeszcze za dużo porozmawiać, ale jest lepiej niż było na początku, a mama powtarza, że za jakiś czas będę mogła z nim rozmawiać tak samo jak z mamą i tatą, albo tak samo jak moja mama ze swoją siostrą. Mama ostatnio mówiła mi, że jak Sebastian zacznie mówić tak jak ja to z pewnością będziemy mieli tematy do rozmów o których nikt inny nie będzie wiedział, ponieważ rodzeństwo ma swoje tajemnice przed rodzicami. Nie mogę się już doczekać tej chwili, ale niestety to jeszcze trochę potrwa. Wiem co mówię, bo sama niedawno zaczęłam mówić. Mama się trochę martwiła, że tak długo mało mówiłam, ale ja po prostu słuchałam, słuchałam i któregoś dnia wszystkich zaskoczyłam mówiąc od razu całymi zdaniami. Potem to już potoczyło się bardzo szybko i rodzice muszą teraz uważać co mówią, bo jak to dzieci mają, wyłapuję słowa, których mówić nie powinny:). Jeszcze tylko rok no może trochę dłużej i Sebastian będzie takim samym gadułą jak ja.

Dodaj komentarz