Kolorki – barwny świat kolorów

“Mynia” to mój ulubiony kolor i jeden z pierwszych, który zaczęłam nazywać. Oczywiście nie zgadniecie nigdy o który kolor mi chodzi. Mama i tata też się trochę nagłówkowali zanim odkryli, że mam na myśli kolor czerwony. Pamiętam jaki miałam ubaw jak słyszałam “Jula co to znaczy mynia?”. Początkowo rodzice myśleli, że chodzi o biedronkę. Za jakiś czas dzięki moim wskazówkom, które brzmiały “mynia, mynia “ i pokazywały palcem na coś czerwonego, odkryli że  słowo “mynia” oznaczało kolor. Tak właśnie zaczęła się moja przygoda z poznawaniem i nazywaniem kolorów.

Pamiętam, że nie wszystko od razu wyglądało tak wyraziście i kolorowo, a wiele barw zlewało się w jedną całość. Na szczęście mama wpadła na pomysł książeczek kontrastowych dla bardzo małych maluszków i tak odkryłam kolor biały i czarny. Z czasem widziałam różnice między poszczególnymi częściami moich zabawek, ale nie bardzo wiedziałam o co w tym wszystkim chodzi. Jak to zwykle bywa rodzice przyszli z pomocą i za jakiś czas już mi objaśniali, że piesek Patryk jest czerwony i ma czarny nos, a jego buty mają dwa różne kolory niebieski i zielony. Potem dochodziły kolory z książeczek i coraz lepsze ich widzenie. Największa frajda miała miejsce jak mama pomalowała mi ręce zieloną farbą i mogłam ją odbijać na papierze. Tak zaczęło się moje eksperymentowanie z kolorami, które trwa do dzisiaj.

Po jakimś czasie słuchania o tym jak nazywają się kolory zdałam sobie sprawę, że świat jest jedną wielką magią kolorów  i zaczęłam je powoli nazywać Nie było łatwo i początkowo jak zaczynałam mówić znalazłam sobie nazwę na kolor czerwony, który jest nadal moim ulubionym kolorem. Brzmiało to “mynia”. Po jakimś czasie kolory miałam opanowane w jednym paluszku. Oczywiście żeby sobie ułatwić zaczęłam mówić kolory po szwedzku. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: bo łatwiej się je wymawiało:). Oczywiście byłam też ciekawa jaki jest ulubiony kolor mamy i taty. Okazało się, że mamy ulubiony to niebieski, a taty zielony, ale też jak ja lubi czerwony. Pamiętam jak się ucieszyłam, że nasz samochód jest “mynia”. No i nie powiem ciuchy w kolorze czerwonym też bardzo lubię, no i oczywiście uwielbiam biedronki. Najbardziej lubię te rysowane przez mamę, bo są duże i mają czerwone skrzydełka z całym mnóstwem czarnych kropek. Ostatnio mam fazę na pytanie wszystkich innych jaki kolor jest ich ulubionym.

Czerwona sukienka

Właśnie rysowanie, jak już o tym napomknęłam, składa się właśnie z zabawy kolorami. Kolorowe są kredki i farby. Oczywiście lubię malować i jednymi i drugimi. Z farbami jest o tyle ciekawie, że mogę sobie mieszać kolory i tak np. czerwony i niebieski daje fioletowy, żółty i czerwony to pomarańczowy, a żółty i niebieski to zielony. Teraz już wiem, że jak zbraknie mi zielonej czy fioletowej farby to sama mogę stworzyć taki kolor. Na dodatek moje ręce i stopy mogą być kolorowe, a woda pozwala na ciągłą zmianę ich koloru. Tak to już jest z farbami. Julia bardzo lubi kolory:)

Dodaj komentarz