Konsekwencja – o tym jak moje dzieci uczą mnie bycia niekonsekwentną:)

Konsekwencja to pojęcie, które często pojawia się kiedy mowa o procesie wychowawczym dzieci. Jest jednym z najważniejszych elementów, który pozwala dzieciom nauczyć się i zrozumieć jak pewne rzeczy, sytuacje funkcjonują. W parze z nią idzie często stanowczość. Uaktywnia się ona często kiedy mamy do czynienia z zakazami lub nieakceptowanymi sytuacjami. Wydawałoby się, że to “bułka z masłem” być konsekwentnym i  trzymanie się tego, co ustaliliśmy, jakiegoś poglądu mimo nacisków, które mają na celu jego zmianę, jest zupełnie proste, ale ….

Co tak naprawdę znaczy bycie konsekwentnym? Czy to faktycznie stanie twardo przy tzw.”swoim” pomimo nacisków zmiany zdania czy sposobu działania? A może to po prostu świadomość czego oczekujemy i dążenie do tego? Z pewnością w wielu poradnikach dla rodziców jest to jedna z najważniejszych rzeczy o jakiej przeczytamy.

Bycie konsekwentnym w stosunku do samego siebie nie jest łatwe, a w stosunku do swoich dzieci w tej kwestii jest jeszcze trudniej. Moje dzieci nauczyły mnie, w niektórych sytuacjach, totalnej niekonsekwencji pomimo tego, że wiem jak istotna jest konsekwencja w procesie wychowawczym. Tak oto czasem wygląda bycie totalnie niekonsekwentną w moim wydaniu:

” – Mamo pokażesz mi filmik na telefonie z wakacji? – pyta Jula.

– Jula oglądałaś już dziś bajkę i widziałaś go już tyle razy więc wystarczy filmików na dzisiaj – odpowiadam ja mama.

– Mamo, ale tylko ten jeden, obiecuję tylko jeden, naprawdę, no proszę cię – naciska Jula z przesłodką miną i jej charakterystycznym dziubkiem, któremu ciężko się oprzeć.

– No dobrze, ale tylko jeden- odpowiada ja mama i wiadomo, że filmików na telefonie będzie jeszcze przynajmniej ze trzy:)”

No ale jak się oprzeć takiemu negocjatorowi:)

Co więc utrudnia bycie konsekwentnym w relacji z dzieckiem, zwłaszcza małym dzieckiem:

– słodkie miny, którym ciężko się oprzeć i które powodują naszą zmianę zdania. Budzą one w nas radość i uśmiech na twarzy, a jak wiadomo bycie konsekwentnym łączy się z byciem stanowczym, a bycie stanowczym z uśmiechem na twarzy kiedy nasz maluch nas rozbraja zupełnie nie idzie w parze z konsekwencją. Nasz maluch nie traktuje naszej stanowczości poważnie. No i czemu się dziwić, bo czy my sami traktujemy jakąś sugestię lub zakaz poważnie kiedy są wypowiadane z uśmiechem na twarzy?;

– słodkie próby negocjacji z serii: “ale jeszcze tylko ten raz, inne dzieci też tak robią i ja też bym chciał/a to robić, no proszę obiecuję, że to ostatni raz, dobra?”. Jakże trudno im czasem odmówić…;

– chęć tzw. “świętego spokoju” kiedy dziecko np. wymusza coś płaczem, a my zwyczajnie mamy dosyć i chcemy chwili ciszy, spokoju;

– wstyd kiedy nasze dziecko zachowuje się niezgodnie z pewnymi standardami i żeby zakończyć to zachowanie pozwalamy mu na coś co zupełnie łamie nasze bycie konsekwentnym;

– brak czasu i potrzeba zrobienia czegoś szybko, np. wyręczenie dziecka z zakładania butów, bo się spieszymy a za jakiś czas wymaganie by dziecko samo ubierało buty. Służy to jedynie temu, że dziecko wyłącza się z pewnych czynności i nie uczy się nowych umiejętności, a za jakiś czas są one od niego wymagane.

Pomimo, że moje dzieci notorycznie uczą mnie jak być niekonsekwentną staram się jednak o konsekwencji pamiętać. Dlaczego? Dlatego, że bycie konsekwentnym jest istotna z wielu powodów :

– przede wszystkim pozwala dziecku zrozumieć pewne zasady, bowiem jeżeli ciągle obstajemy przy tym samym zdaniu w podobnych sytuacjach uczy to nasze dzieci, że zwyczajnie tak właśnie się postępuje w takowych sytuacjach;

– umożliwia stawianie granic, których przekraczać się nie powinno, a jak wiadomo dzieci, a maluchy w szczególności próbują je nagminnie przekraczać czekając na naszą reakcję. W ten sposób budują swoją niezależność i próbują na ile w stosunku do nas mogą sobie pozwolić co rodzi często niepotrzebne napięcie i konflikty;

– pozwala dziecku na orientację w tym na co może sobie pozwolić, a co nie jest pożądane, bowiem otrzymuje jasny komunikat. Brak konsekwencji niestety często wiąże się z tym, że dziecko otrzymuje sprzeczne komunikaty, a one z pewnością będą owocować brakiem spójności i próbami ciągłego forsowania swoich potrzeb, celów ale przede wszystkim brakiem jasnych granic, bo skoro raz może np. coś robić, a innym razem już nie to warto próbować za każdym razem to robić, bo może zostanie to niezauważone.

Bycie konsekwentnym rodzicem to również współpraca z drugim rodzicem i ustalenie wspólnego zdania w kluczowych kwestiach, co jest jednym z najtrudniejszych zadań. Każdy z nas bowiem różni się podejściem w niektórych kwestiach i ma tolerancję na różne zachowania.  Bardzo istotne jest by ustalić coś wspólnie, tak by sytuacja nie wyglądała tak, że dziecko idzie pytać o coś rodziców i jeden wyraża na to zgodę, a drugi ma zupełnie odmienne zdanie. Oprócz tego, że dziecko nie otrzyma jasnej odpowiedzi zrodzi to jeszcze niepotrzebne napięcie między wszystkimi. Tak więc konsekwencja dotyczy też relacji między rodzicami kiedy razem wychowują swoje dzieci.

Okazuje się, że moje maluchy uczą mnie bardzo wiele i z pewnością jeszcze wiele nauczą. I tak oto nauczyły mnie już, że pomimo chęci bycia konsekwentną, czasem zwyczajnie się nie da być taką osobą. Odebrałam też już od nich lekcje jak wyrobić w sobie większą cierpliwość  i tolerancję na pewne zachowania, które kiedyś były dla mnie nie do zaakceptowania, ale o tym już w innych wpisach…

Dodaj komentarz