“Lördagsgodis” – odkrywanie świata słodkości i …

Lördagsgodis” to sobota ze słodyczami. Dzień kiedy większość dzieci w Szwecji może jeść słodycze, każdy inny dzień jest bowiem od nich wolny. Oczywiście nie wszyscy Szwedzi stosują się do powiedzmy owej tradycji, ale bardzo spora grupa jednak ją kultywuje. Tak więc w soboty w sklepach można zobaczyć całe multum dzieci pakujących do papierowych torebek góry słodyczy. Jaki jest tego sens? Zupełnie nie mam pojęcia. W ciągu soboty jednorazowo dzieci pochłaniają tyle słodyczy, że jeżeli rozłożyć by to na cały tydzień, to okazałoby się, że to całkiem spora dawka cukru w ciągu dnia. Jaki jest więc sens dosyć restrykcyjnego zakazu, taki mianowicie, że słodycze stają się czymś magicznym i godnym smakowania, skoro są zakazywane. Zwyczajnie “zakazany owoc” smakuje najlepiej. Oczywiście kiedy nasze dzieci odkryją świat słodkości naprawdę bardzo ciężko jest je przekonać, że inne światy smaków bywają również ciekawe.

Kiedy więc jest ten właściwy moment ekspozycji na słodycze? Najlepiej jak najpóźniejszy, ale to wcale nie takie łatwe. Już w początkowym etapie rozszerzania diety niemowlaka zaleca się rozpoczynanie zapoznawania z nowymi smakami od warzyw. Jeżeli zaczniemy na początek podawać owoce może być ciężko przekonać naszego małego człowieka do warzyw, których jedzenie może nie daje tyle smakowych przeżyć co słodkości, ale z pewnością jest bezcenne dla zdrowia i organizmu. Moja córka bardzo długo nie wiedziała co to słodycze poza tymi, które dawały jej owoce. Niestety któregoś dnia jak miała koło dwóch lat zobaczyła, że moja koleżanka karmi swoją pociechę ciastem, które miała na talerzu i też chciała spróbować mojego. Pomyślałam dlaczego nie przecież od łyżeczki nikomu nic się nie stanie. I tak wkrótce każde wyjście łączyło się z próbowaniem łyżeczką słodkości z talerza mamy,a że mama jest fanką słodyczy, to było ich całkiem sporo w jej otoczeniu:). Obecnie Jula ma 3,5 roku i pewnie gdyby nie restrykcje z naszej strony to jakieś ciasteczko, a najchętniej maślane ciasteczka, zjadałaby codziennie. Czasem próbujemy odkrywać świat słodkości na inne sposoby, takie odrobinę zdrowsze. Może to z boku wyglądać jak oszukiwanie mojego malucha, ale to nie istotne skoro można trochę zdrowszej porcji słodyczy zafundować naszemu maluchowi i tak np. hitem są naleśniki marchewkowe z twarożkiem z tartą gałązką wanilii, czy muffiny bez cukru z całym mnóstwem jagód lub malin.

Z drugiej strony bardzo lubimy razem wypiekać muffiny i jak tutaj unikać ekspozycji na słodkości? 🙂 Staramy się oczywiście wypiekać takie zdrowsze nie z mąką pszenną i z jak najmniejszą ilością cukru, a skoro pieczemy je razem to dziwne żeby moja mała kucharka potem ich nie degustowała. Jak więc zachować właściwą granicę ze słodyczami u dzieci? Nie jest to łatwe. Sama pamiętam jak w dzieciństwie razem z siostrą buszowałyśmy po szafkach pod nieobecność rodziców, żeby znaleźć coś słodkiego. Dorastałyśmy jeszcze w czasach kiedy czekolada była na wagę złota, a jedynie landrynki były na porządku dziennym, więc te lepsze słodycze były chowane na specjalne okazje. Tym samym stanowiły dla nas coś co bardzo chciałyśmy spróbować:)

Muffinowe wypiekanie

Co takiego magicznego mają więc w sobie słodycze, że prawie żadne dziecko czy dorosły nie potrafi się im oprzeć? Z pewnością zdecydowany i wyrazisty smak, który raczy nasze podniebienie. Przede wszystkim to jeden ze smaków, który zachęca do jedzenia w przeciwieństwie np. do gorzkich produktów. W czasach naszych praprzodków gorycz była często zwiastunem trucizny więc smak słodki miał cechy, które żadnej szkody nie wyrządzały. Oczywiście nie oznacza to, że nasze maluchy czy starszaki mają pochłaniać słodycze, każdy bowiem wie co ich nadmiar oznacza dla organizmu, np. otyłość, problemy z zębami itp. Oczywiście opowieści o bolących ząbkach i wizycie u dentysty działają na chwilę, ale warto to powtarzać, tak by dziecko mogło zobaczyć czym nadmierne spożywanie słodyczy może się skończyć. Powoływanie się na bohaterów bajkowych ułatwia rozumienie tematu. Absolutnie nie gwarantuje to, że nasze pociechy nie będą chciały jeść słodyczy. Można jednak starać się je zastępować czymś co również jest przyjemne dla podniebienia i zdrowsze, np. suszone owoce czy owoce lub niektóre warzywa. I tak mój przedszkolak uwielbia suszone morele i figi, większość owoców no i oczywiście marchewkę, która często stanowi doskonałą przekąskę, zwłaszcza w terenie.

Dodaj komentarz