Mały złośnik = wcale niemała złość

Uczucie: złość, zdenerwowanie, rozdrażnienie, frustracja, wściekłość, wkurzenie, zirytowanie, gniew, uniesienie, zacietrzewienie itp.

Wygląd: zaczerwieniona twarz, zmarszczone czoło i brwi, zwężone oczy, zaciśnięte pięści, napięte ciało.

Zachowania towarzyszące: krzyk, utarczki słowne, płacz, bicie, rzucanie przedmiotami, uderzanie się po twarzy, rzucanie się na podłogę, kopanie, szczypanie itp.

Pewnie synonimów dla słowa złości można znaleźć dużo więcej podobnie jak repertuaru zachowań, które nasze maluchy włączają kiedy owo negatywne odczucie się pojawia. Często jest reakcją  na niespełnienie przez nas prośby, niepowodzenie w jakiejś wykonywanej czynności czy nieakceptowane dla nas zachowania innych osób. Daleko nie muszę szukać.  Z mojej 3,5 – latki ostatnimi tygodniami zrobił się niezły złośnik. Julia ze złością poznała się już we wczesnych miesiącach życia i kiedy coś jej nie wychodziło to natychmiast pojawiały się wrzaski i rzucanie przedmiotami, które próbowała układać. Doskonale zna złość z kart swoich książeczek, ale nadal nie do końca rozumie co to jest. Ostatnio sama mi powiedziała, że Julia to mały złośnik i, że w naszym domu rośnie drugi złośnik. Miała na myśli oczywiście swojego młodszego brata, który wrzeszczy jak tylko coś jest nie po jego myśli.

Skąd tak naprawdę złość bierze się już u takich maluchów. Zwyczajnie jest w nas wszystkich wdrukowana i kiedy na naszej drodze w realizowaniu czegoś napotykamy na przeszkody to zazwyczaj się pojawia. Jako dorośli potrafimy sobie w większości sytuacji z nią poradzić w bardziej konstruktywny sposób aniżeli maluchy. One bowiem dopiero zaczynają się uczyć rozpoznawania emocji i radzenia sobie z nimi. Bardzo często widzimy obrazek rozwrzeszczanego dziecka w jakimś publicznym miejscu. Zazwyczaj to reakcja na to, że czegoś nie dostało. Obraca się każdy i większość komentuje w myślach “co za bachor, jak można tak wychować dziecko, ja bym swojemu dziecku nigdy nie pozwolił/a na takie zachowanie itp.”, a to jak najbardziej naturalna reakcja na brak zaspokojenia potrzeby. Spójrzmy na siebie i zobaczmy jak my się czujemy kiedy nie możemy dostać czegoś na czym nam bardzo zależy lub kiedy ktoś swoim zachowaniem nas zacietrzewił. Oczywiście nie rzucamy się na podłogę wrzeszcząc i kopiąc oraz nie rzucamy się na kogoś z pięściami ale w środku odczuwamy bezradność, a ona często zradza złość. Dokładnie to samo przezywa nasz maluch tylko z większą intensyfikacją. Nie potrafi jeszcze w pełni panować nad emocjami dlatego fajnie jest mu pokazywać w jaki sposób może sobie ze złością poradzić. Oczywiście kiedy dziecko jest w amoku złości nie ma sensu jakiekolwiek tłumaczenia czy wrzeszczenie na dziecko. Krzyk, który jest pierwszą naszą myślą, zaogni sytuacje jeszcze bardziej. Co więc możemy zrobić? Oczywiście to na co najczęściej mamy ochotę to zebranie dziecka z podłogi i wciśnięcie go do wózka tak by nie mogło się ruszyć. Można również zwyczajnie dać się wykrzyczeć dziecku najlepiej zabierając go w inne miejsce, czasem wierzgającego malucha można lekko przytrzymać żeby nie zrobił sobie krzywdy.

Mały Juliowy złośnik

Radzenie sobie ze złością to wcale nie taki prosta umiejętność zwłaszcza, że w złości wielu naszych zachowań i słów nie kontrolujemy. Kiedy jednak emocje opadną często okazuje się, że złość była zupełnie niepotrzebna. Gdzieś kiedyś mignął mi świetny cytat:

“Gdy jesteś na kogoś wściekły napisz do niego list. Wyraź w nim swoje uczucia, opisz gniew i rozczarowanie. Nie hamuj się. Potem schowaj list do szuflady. Po dwóch dniach wyjmij go  i przeczytaj. Czy wciąż chcesz go wysłać?” 

                                                                                    H. Jackson Brown Jr

Kiedy nasz maluch odczuwa więc złość i wszystkie reakcje, które jej towarzyszą może czuć się zdezorientowany. Jak więc pomóc naszemu maluchowi zrozumieć złość?

  1. Przede wszystkim wyjaśnić czym jest złość, pokazując to w zabawie, np. bawiąc się zabawkami czy czytając książeczki z ulubionymi bohaterami, którzy złości też doświadczają.
  2. Jeżeli już złość się pojawi warto pomóc maluchowi sobie z nią poradzić w taki sposób by ani jemu ani innym nic się nie stało i tak np.:

– można przedszkolakowi kazać narysować złość a potem rysunek ze złością zakopać,

– można lepić kule z papieru i rzucać nimi w ścianę lub wysoko w górę,

– można zwyczajnie dać się wykrzyczeć złości,

– można wdeptać złość w ziemię, czyli tupać w miejscu aż złość zniknie,

– można nabrać powietrza i wydmuchać z całej siły złość z siebie,

– można otworzyć okno i wygonić złość na zewnątrz.

  1. Po całym zajściu kiedy nasz maluch już się uspokoi porozmawiać z nim o tym co się stało, tak by miał poczucie, że rozumiesz jego potrzeby ale nie zawsze wszystkie będą zaspokajane, np. wiem że chciałaś zjeść lody, bo są pyszne, ale jest bardzo zimno a lody zjadamy jak jest ciepło czyli wiosną i latem.

Z moim małym 3,5 – latkowym złośnikiem technika wydmuchiwania złości czy wdeptywania jej w zimie działa cuda i jak tylko się pojawia zaraz mówimy że trzeba nabrać powietrza i wydmuchać złość bardzo mocno żeby poleciała sobie jak najdalej. Zawsze po tym kiedy emocje opadną u obu stron staramy się tłumaczyć dlaczego pewne rzeczy są nieakceptowalne i nie mogą być zaspokojone. Za którymś razem nasz maluch zacznie rozumieć o co w tym wszystkim chodzi.  Sposobów na złość znajdzie się jeszcze kilka ale to już każdy rodzic wie najlepiej bowiem jest ekspertem od swojego dziecka:) 

Dodaj komentarz