Mamo/tato ja nadal jestem dzieckiem

“- Mamo jestem już duża?”- pytam mamę.

– Nie no jesteś nadal dzieckiem i jeszcze musisz trochę poczekać, żeby być taką dużą osobą jak mama – odpowiada mama.

– Mamo, ale przecież Seba jest mały, a ja jestem większa od niego – pytam dalej.

– No właśnie jesteś większa od niego i nie jesteś już takim maluchem jak on, ale nadal jesteś małym dzieckiem – odpowiada mama

– A czasem mówisz, że jestem już duża i nie powinnam tak robić – odpowiadam mamie”.

Mam niecałe 4 lata. Zastanawiam się czasem czy to dużo czy mało? Czasem od różnych osób, które mnie otaczają słyszę, że jestem już duża. Kiedy jednak przeglądam się w lustrze widzę, że faktycznie nie jestem taka mała jak Seba, ale nie jestem też taka duża jak mama czy tata. Jaka więc jestem? Myślicie, że czterolatki się nad tym nie zastanawiają? Właśnie, że się zastanawiają, bo często słyszymy zrób to, pomóż mi w tym. bo jesteś już duży/a, a zaraz potem słyszymy nie rób tego, to nie jest dla dzieci. To jak to jest z tym byciem dzieckiem?

Myślę sobie, że bycie dzieckiem ma swoje plusy, bo można robić wiele rzeczy, których dorośli nie mogą robić i nikt nam nic nie powie, np. chodzić na golasa po plaży, jeść różne rzeczy bez użycia łyżki i widelca, chodzić z brudna buzią np. taką obklejoną od lodów:). Niestety mam już prawie 4 lata i coraz częściej słyszę, że są jakieś zasady i reguły, i że jestem już coraz większa i pewnych rzeczy takie większe dzieci już nie robią, i powinny robić właśnie tak jak mówią te reguły. Słysze to czasem od rodziców, od dziadków, od nauczycieli, od innych ludzi. Ostatnio ktoś w sklepie powiedział do mnie: “taka duża dziewczynka a tak brzydko się zachowuje i krzyczy”. A ja po prostu byłam zła, bo chciałam zjeść loda.

Czasem chciałabym też robić takie rzeczy jak starszaki u mnie w grupie w przedszkolu, ale słyszę, że nie mogę, bo jestem za mała, albo robić takie rzeczy, które robią dorośli, ale też słyszę, że muszę jeszcze trochę urosnąć. Niby to dla mojego bezpieczeństwa, ale ja też chcę próbować nowych rzeczy. I jak tu zrozumieć tych dorosłych kiedy raz słyszymy np. przynieś mi ten krem do opalania, no jak to nie wiesz, ile ty masz lat, a z drugiej strony  słyszymy: nie wchodź na to drzewo, bo jesteś za mała. Czyli działa to trochę tak, że jak dorosłym wygodnie to jesteśmy już duzi, ale jak czegoś wymagają to mówią często, że jesteśmy jeszcze dziećmi i nam nie wolno. Oj! Skomplikowane to wszystko.

 

Komentarz mamy:

Rozmowa z moją córką o byciu dużym czy małym natchnęła mnie do wpisu. No właśnie, oj, jakie to skomplikowane nie tylko dla naszych maluchów, które są na początku drogi dorastania, ale również dla nas rodziców.

Osobiście cały czas gdzieś z tyłu głowy mam w pamięci, że Jula to nadal maluch, który nadal się uczy i bardzo wielu rzeczy jeszcze nie wie, ale… No właśnie nawet mamie psycholog czasem zdarza się o tym zapominać i traktować ją jako starszą aniżeli jest w rzeczywistości, zwłaszcza kiedy mamy do czynienia z jakąś awanturą między Julą a jej bratem. Odruchowo czasem mówię, że ma ustąpić Sebastianowi, bo jest mniejszy. I uwaga robię jeden z typowych błędów jaki popełniają rodzice, ale na swoje usprawiedliwienie mam fakt, że zdaję sobie z tego sprawę i próbuję ową sytuację rozwiązywać w inny sposób, np. starając się ustalić kto komuś coś zabiera i kto pierwszy zaczął się bawić jakąś zabawką, no i tłumaczyć decyzje nie tym, że Julka jest starsza. Różnica w wieku między moimi dziećmi to niespełna 2 lata i 3 miesiące ale wiem, że im większa różnica tym łatwiej bezwiednie traktować naszego starszaka, który jest nadal dzieckiem, jako starszego aniżeli jest. Nie ma nic dziwnego, że staramy się angażować starszaki w pewne obowiązki, bo to jak najbardziej konieczne, ale starajmy się pamiętać, że są nadal dziećmi i mogą czegoś nie wiedzieć, mogą popełniać błędy i zwyczajnie czegoś nie chcieć.

Kiedy w naszych rodzinach pojawia się drugie, trzecie dziecko pamiętajmy, że nasze starszaki nadal są dziećmi i np. nasz czterolatek nie jest dziesięciolatkiem, który potrafi już całkiem sporo. Nie oznacza to, że mamy naszego czterolatka nie zachęcać do nabywania coraz to nowszych umiejętności, ale zostawiajmy mu przestrzeń na bycie dzieckiem, którym nadal jest. Tak łatwo i szybko się zirytować kiedy prosimy naszego starszaka o pomoc, a on odmawia albo robi nie to czego oczekiwaliśmy i np. przynosi nie to o co prosiliśmy, a przecież niekoniecznie musi wiedzieć, który krem to krem do opalania, a nie do smarowania pupy:)

Dodaj komentarz