Mogę, jestem… – o ważności silnej i stabilnej samoceny

” – Gdzie jest Alice – pyta Jula

– Twoja lalka Alice? W twoim pokoju – odpowiada mama

– Nie, Alice z przedszkola? – kontynuuje Julka

– Pewnie jest już w przedszkolu – ponownie odpowiada mama

– I co robi? – dopytuje Julka

– Pewnie się bawi – wyjaśnia mama

– I nie może się doczekać mnie pewnie – dopowiada Jula”.

Grunt to znać swoją własną wartość. Po rozmowie z moją córką widać, że ona swoją już trochę zna:)))

Samoocena! Trochę się o niej mówi, a odgrywa ona bardzo ważną rolę w tym w jaki sposób funkcjonujemy. To sposób w jaki o sobie myślimy oraz istotny czynnik, który wpływa na to w jaki sposób radzimy sobie w różnych sytuacjach. Kształtujemy ją sami, ale również ogromne znaczenie ma dla niej to co słyszymy od innych, zwłaszcza w pierwszych latach naszego życia (wiek szkolny i dorastania). Nasza samoocena kształtuje się latami, a na jej poziom wywierają ogromny wpływ przekazy, które otrzymujemy o nas od innych, ważnych dla nas osób.

Tak więc dzieciństwo ma ogromne znaczenie dla samooceny i to często już to wczesne, kiedy nasze maluchy uczą się coraz to nowszych umiejętności. Kiedy obserwuję szwedzkie mamy (mam na myśli większość szwedzkich mam) i porównuję je do większości polskich mama dostrzegam ogromne różnice w podejściu do dzieci. Szwedzkie mamy pozwalają dziecku na dużo większą swobodę w eksplorowaniu i poznawaniu nowych rzeczy, np. nie stoją nad maluchem kiedy wchodzi na zjeżdżalnie i podejmuje próby zjazdu. Kiedy dziecku się coś nie udaje i zalicza upadek są obok i zachęcają do kolejnej próby, a nie do wycofania się i oczekiwania na bardziej odpowiedni moment, wiek. Czym to owocuje? Tym, że dzieci podejmują coraz to nowe próby kiedy chcą coś osiągnąć i się nie poddają po pierwszej nieudanej próbie. Czasem zastanawiam się skąd owe różnice w podejściu do dzieci się biorą, bowiem większość rodziców chce jak najlepiej dla swoich pociech.

Niektórzy uważają, że to czyny a nie słowa są ważne, ale w przypadku budowania samooceny słowa też mają ogromne znaczenie. Słowa, które pomagają od najmłodszych lat budować silną i stabilną samoocenę:

– spróbuj;

– nie udało się, tak czasem bywa, ale zawsze możesz spróbować jeszcze raz;

– dasz radę;

– to twój sukces;

– powinieneś/aś być z siebie dumna;

– brawo;

– udało się, zrobiłeś/aś to.

Przykładów można znaleźć jeszcze sporo, ale generalnie powyższe słowa mają charakter wzmacniający i pokazują, że wierzymy w nasze dziecko i cieszymy się razem z nim jego osiągnięciami.

W opozycji do tych słów znajdują się słowa, które dla stabilnej i silnej samooceny dobre nie są:

– uważaj – absolutnie nie oznacza to, że nasz maluch ma nie uważać, ale doprawdy nie musi tego słyszeć przy każdej możliwej sytuacji;

– to się tak robi, nie widzisz! – instrukcje jak coś robić mogą mieć zupełnie inny wydźwięk np. może spróbujesz zrobić to tak, ja bym to zrobił/a tak…;

– nie wchodź tam, chcesz spaść?! – i co się stanie jak czasem nasze dziecko skądś spadnie. Warto zdroworozsądkowo ocenić ryzyko co się może stać i nie przesadzać z czarnowidztwem. Maluchy to czasem małe “zwinne koty”, które wcale tak łatwo krzywdy sobie nie zrobią i tak np. przy nauce chodzenia najczęstsze upadki to upadki na pupę przy utracie równowagi;

– no widzisz, a nie mówiłem/am – chyba każdy z nas to słyszał i pewnie nie raz użyje, ale warto uzmysłowić dziecku jego błąd w trochę inny sposób np. mówiłem/am ci, że tak może się stać trzeba spróbować teraz coś z tym zrobić.

Oczywiście nie oznacza to ciągu peanów pochwalnych na rzecz naszych maluchów, bowiem muszą one również uczyć się, że pewne rzeczy są nieakceptowalne bądź niedozwolone. Znane porzekadło “uczymy się na błędach” musi gdzieś mieć swoje korzenie. Dziecko często musi samo się przekonać o konsekwencjach swojego zachowania. Czasem wiąże się to z upadkiem i niejednym bolesnym guzem, ale z pewnością wiele uczy. Ważne by w takowych sytuacjach dziecko mogło na nas liczyć, przytulić się czy wypłakać. To uczy bardzo ważnej umiejętności jaką jest zdolność do szukania wsparcia i pomocy.

Wracając do samooceny. Na samoocenę składają się na nią :

– własne doświadczenia;

– przekazy jakie otrzymujemy o nas od innych.

Jeżeli latami słyszymy, że mamy na wszystko uważać, że sobie nie poradzimy, że się do czegoś nie nadajemy z czasem zaczynamy myśleć o sobie w takich właśnie kategoriach, a podjęcie jakiejkolwiek decyzji to ogromna trudność. Sposób w jaki o sobie myślimy wpływa bowiem na nasze decyzje. Jako rodzice zastanówmy się więc zanim pewne rzeczy zaczniemy mówić i powtarzać naszym dzieciom:

– zastanówmy się zanim użyjemy negatywnych przymiotników określających nasze dzieci np. jesteś głupi, brzydki, niemądry, idiota, kretyn itp.;

– zastanówmy się zanim spłycimy coś ważnego o czym dziecko nam mówi. To co dla naszego dziecka ważne może dla nas być czymś mniej ważnym, ale nie zapominajmy, że dla dziecka to najważniejsza sprawa skoro się nią z nami dzieli;

– zastanówmy się zanim wyręczymy malucha z jakiegoś działania. Oczywiście czasem zwyczajnie zależy nam na tym by szybko coś zrobić albo zakończyć frustrację malucha po nieudanych próbach, ale jeżeli to się powtarza nagminnie nasz maluch zwyczajnie wyłącza się z niektórych czynności, a z frustracją musi sobie radzić bowiem jeszcze nie raz w życiu się z nią spotka.

Ktoś może zarzucić, że pochwały nie są istotne i absolutnie się z nim nie zgodzę. Są istotne jeżeli:

– opisują nasze odczucia w stosunku do tego co chwalimy;

– opisują zachowanie i trud jaki nasz maluch włożył w wykonanie jakiejś czynności np. “wow bardzo mi się podoba twój rysunek, jest taki kolorowy, z pewnością nie było łatwo go narysować, ale sobie poradziłeś/aś i zobacz jakiego barwnego dinozaura mamy”.

Pochwały, oczywiście w rozsądnym natężeniu, motywują do dalszego działania i pomagają budować wiarę we własne możliwości. Owa wiara w swoje siły i umiejętności natomiast ma ogromny wpływ na to w jaki sposób nasze dzieci będą w przyszłości funkcjonować. Silne, stabilne poczucie własnej wartości jest ważne nie tylko dla dobrego samopoczucia ale również istotne do stawiania czoła różnym trudnością, które w ciągu życia spotykają każdego z nas. Dlatego zastanówmy się czasem nad tym co mówimy i jakie działania w stosunku, już do naszych maluchów, podejmujemy. Absolutnie nie mam tu na myśli stworzenia małego narcyza czy narcyzy, które będą uważać się za kogoś lepszego. Chodzi o budowanie wiary we własną osobę i działania, a nie bycie lepszym.

Dodaj komentarz