Moje dziecko nie jest jeszcze gotowe! Czyżby?…

Wiele z nas, rodziców, a szczególnie mam uważa, że zna swoje dzieci najlepiej. I z pewnością jest w tym spory procent prawdy. Idzie z tym w parze pewność, że nasze dziecko nie jest jeszcze gotowe na pewne rzeczy i wiemy co jest dla niego najlepsze. Często wydaje się nam, że nasza pociecha nie jest jeszcze gotowa na pewne zmiany czy wyzwania, a tak naprawdę to my nie jesteśmy gotowe na owe zmiany. Znam to doskonale z własnego doświadczania.

Okazuje się bowiem często, że nasze małe szkraby są całkiem “dojrzałe” i nowe rzeczy wcale nie są dla nich takie straszne jakby się nam mogło wydawać. Lubią już we wczesnych fazach rozwoju wywierać wpływ i decydować o pewnych rzeczach. To naturalna kolej rzeczy. Z czasem są gotowe na wiele więcej wyzwań i zmian niż nam się wydaje. W tym całe sedno tkwi by mimo naszego braku gotowości na pewne zmiany i nowe zachowania dać dziecku poczucie, że ma wpływ na to co się dzieje, na zmiany, na eksplorowanie, na odkrywanie. Nie jest to łatwe i często staramy się tłumaczyć nasz brak gotowości brakiem gotowości naszych dzieci na pewne wydarzenia.

Ważne zmiany i kroki milowe na które wiele mam nie jest gotowych w tym samym czasie co ich dzieci to m.in.:

– zakończenie karmienia piersią. Pamiętam jak się zastanawiałam jak to będzie z zakończeniem karmienia piersią. Zwłaszcza, że ostatnio moda na długie karmienie ogarnęła świat. Okazało się, że moje dzieci zadecydowały same, że nie jest to już dla nich atrakcyjny posiłek, a potrzebę bliskości zaspokajały w inny sposób. Stało się to dosyć szybko i mocno mnie zaskoczyło bowiem z opowieści słyszałam, że ten proces może trwać naprawdę długi czas. Muszę przyznać, że na początku bardzo mi tego brakowało i szczerze mówiąc myślałam, że będę miała większy wpływ na tą kwestię:);

– koniec ze spaniem razem dotyczy to wyprowadzki malucha z naszego łóżka. Miło jest się budzić przy maluchu i wygodnie kiedy śpi z nami, a podłączenie go do piersi nie łączy się z dużym wysiłkiem. Sporej grupie mam, które znam było naprawdę ciężko przeprowadzić malucha do własnego łóżka, odczuwały one ogromną pustkę;

– przeniesienie malucha do jego pokoju. Oczywiście każdy przenosi malucha do jego własnego pokoju kiedy ma na to gotowość, no właśnie kiedy ma na to gotowość. Czasem robimy to za wcześnie, a czasem zbyt późno. Okazuje się, że brak naszego malucha w naszym pokoju w nocy początkowo jest mocno odczuwalny i czyni nasz pokój pustym. Bardzo często zwlekamy więc z umieszczeniem dziecka we własnym pokoju szukając wytłumaczeń z serii, że to za wcześnie, że lepiej mieć malucha na oku w czasie kiedy śpi, że jeszcze ma czas by sam spać itp. Podejść do tej kwestii jest całe mnóstwo. Jedni malucha przenoszą do osobnego pokoju już w wieku kilku dni inni kilkunastu miesięcy. Który moment jest dobry? Odpowiedź jest prosta: ten kiedy nasz maluch jest gotowy . Czasem przesunięcie czegoś w czasie o parę dni powoduje, że nasze pociecha odnajduje się w nowej sytuacji niczym  “ryba w wodzie” i oszczędza to stresu przede wszystkim naszemu maluchowi. Ważne jednak by oferować naszemu maluchowi opcje do wyboru bowiem jego gotowość na zmiany może być dużo większa niż się nam wydaje:

– umieszczenie malucha w przedszkolu to chyba jeden z najcięższych momentów przede wszystkim dla mamy. Muszę przyznać, że było mi niezmiernie przykro kiedy mój syn w wieku 16-stu miesięcy zaadoptował się w przedszkolu w ciągu tygodnia i czuje się w nim super. Z drugiej strony cieszy mnie ten fakt, bo to oznacza mniej stresu dla niego no i tym samym dla mnie. Cóż jako typowa matka szukam dziury w całym. Zamiast się cieszyć na maksa, że mój syn czuje się super w przedszkolu, co wiąże się z przyjemnością a nie stresem dla niego, ja zastanawiam się jak to możliwe, że tak szybko i bezproblemowo cały proces się odbył;

– powrót do pracy to jedna z trudniejszych zmian w naszym życiu po przyjściu na świat naszych szkrabów. Okres pierwszych miesięcy czy dwóch lat jest niezmiernie ważny dla malucha, a nasza obecność jest bezcenna. Dziecko rozpoczyna długotrwały proces budowania więzi z nami. Nas cieszy obserwowanie jako odkrywa i poznaje świat a dla naszego malucha nasza obecność jest pełna pozytywnych odczuć. Powrót do pracy ogranicza to i z pewnością tęskni się nam za tymi momentami. Znam to z autopsji. Miałam to szczęście, że mieszkam w kraju gdzie macierzyńskiego jest bardzo dużo i mogłam być z moimi dziećmi dłużej niż 6 miesięcy czy rok.

Mówi się, że małe dzieci są mocno zależne od rodziców i tak jest, ale małe dzieci właśnie we wczesnym okresie swojego życia zaczynają budować swoją niezależność i uczą się decydowania o sobie. Obecnie jestem na początku drogi i przede mną jeszcze wiele trudnych sytuacji na które ja będę mniej gotowa aniżeli moje pociechy, jak pierwsza impreza wiążąca się późnym powrotem nocnym, wyjazd na studia do innego miasta czy wyprowadzka z domu i być może decyzja o życiu moich dzieci w innym kraju niż kraj w którym ja mieszkam. Myślę, że z tą gotowością na decyzje naszych dzieci bywa różnie i często to nam rodzicom trudno pogodzić się ze pewnymi zmianami. Owe zmiany oznaczają bowiem koniec pewnej epoki a nie zawsze łatwo się nam z nią pożegnać. Cóż to chyba jedna z najtrudniejszych rzeczy w byciu rodzicem, a mianowicie walka z własnymi założeniami i brakiem gotowości, by nie ograniczać naszych dzieci. Z pewnością warto jednak o tym myśleć bowiem gotowość to coś o czym każdy decyduje sam a wsparcie często jest mile widziane.

 

Dodaj komentarz