Przytulaki Julki – lekarstwo na gniew i nie tylko

“Mamuś Julia chciałaby się przytulić”  – tak mawia moja córka kiedy jest roześmiana i biegnie do mnie z otwartymi ramionami, a tak mawia kiedy jej buzia pełna jest łez “Przytulić!!!” i sama się obejmuje by nadać dramatyzmu sytuacji. Obydwie sytuacje pełne są emocji, których doświadcza zarówno rodzic jak i dziecko. Przytulaki Julki, bo tak je nazywamy z córką, dają mi poczucie bycia rodzicem przy którym moje dziecko czuje się bezpiecznie. Owe przytulaki wynagradzają bardzo dużo codziennego trudu i puszczają w niepamięć wiele nieprzyjemnych chwil. Oczywiście moja niespełna trzyletnia córka już to wie i stosuje taktykę zwaną przytulakiem zaraz po tym jak coś przeskrobie. Dołącza do niej jeszcze niewinny uśmiech plus maślane oczka i już wie, że nie będzie tak źle jakby się mogło wydawać. I jak tu się gniewać na takiego małego człowieczka?:)

Dotyk jest bardzo ważnym elementem budowania więzi i poczucia bezpieczeństwa między rodzicem a dzieckiem.

Gdzieś kiedyś mignął mi artykuł mówiący o tym, że ludzie którzy się przytulają czują się szczęśliwsi. Coś w tym jest. Większość z nas czuje się miło i bezpiecznie w ramionach bliskich nam osób. Podobnie jest z dzieckiem, które dopiero wkracza w nowy świat.

Nasza bliskość, która jest obrazowana przytulaniem, obejmowaniem czy głaskaniem jest dla dziecka bezcenna, a również nam jako rodzicom dostarcza przyjemnych odczuć. Mamy poczucie bycia rodzicem, który aktywnie uczestniczy w poznawaniu świata przez dziecko.

Wychowywanie dziecka obarczone jest odczuwaniem wielu sprzecznych emocji oraz całą masą różnych wydarzeń, które potrafią mocno na nas wpływać. Nie zawsze niestety mają one pozytywny wydźwięk. Nie ma nic dziwnego w tym, że gniewamy się na naszego malucha jak np. po raz kolejny skacze po łóżku z którego spadł, nie chce jeść specjalnie przygotowanego obiadku, nie chce się ubierać kiedy jesteśmy już gdzieś spóźnieni czy kiedy budzi nas któryś raz z kolei w nocy. Myślimy sobie wtedy czasem “co my najlepszego zrobiliśmy”. Kiedy jednak nasz maluch przychodzi do nas wypowiadając sekwencję z serii “Julia chciałaby się przytulić” i mocno się w nas wtula, obdarzając nas przy tym jednym ze swoich najsłodszych uśmiechów, pozwala nam to puścić wiele rzeczy w niepamięć. Jest to coś w rodzaju balsamu na rozgniewane wnętrze i towarzyszące temu myśli. Nie oznacza to, że przytulak załatwia wszystko, pomaga z pewnością jednak opaść złym emocjom dosyć szybko, tak by potem mieć siłę na kolejne mocno emocjonujące sytuacje w relacji z dzieckiem.

Przytulaki (zdj. autorstwa Kasi Jawor)

Kiedy moja córka ma ochotę się poprzytulać to po prostu to robi, a ze względu na to, iż jest małą gadułą, która zawsze dużo mówi, do gestu przytulaka dołącza twierdzenie “Julia chciałaby się przytulić”. Jest to jedno z najmilej słyszanych stwierdzeń. Potrzeba przytulania się  jest dla niej również ważne kiedy doświadcza negatywnych emocji. Dotyk rodzica i bycie blisko malucha daje mu poczucie, że nie jest sam w przeżywaniu czegoś nieprzyjemnego. Kto jak nie rodzice powinien towarzyszyć dziecku w doświadczaniu trudności. Dotyk jest właśnie taką formą towarzyszenia, a przytulaki, jak to nazywamy z moją córką, są jego najmilszą formą.

Dodaj komentarz