“Tadek niejadek” – o problemach z jedzeniem

Gdy nasz maluch rozpoczyna odkrywania świata smaków  towarzyszy temu wiele nowych wyzwań, takich jak: nauka przełykania, nauka rozdrabniania pokarmu czy w końcu nauka gryzienia. Wydawać by się mogło, że nic prostszego, ale wcale tak nie jest. Spróbujmy np. nawet lekko rozgotowane warzywa pogryźć dziąsłami albo gryźć posiłek tylko przednimi zębami. Oczywiście da się w ten sposób rozdrobnić pokarm, ale nie jest to łatwe. Może to zniechęcać początkowo naszego malucha do stałych posiłków, bowiem wymaga włożenia sporego wysiłku w przyswojenie pokarmu i jest czymś zupełnie innym niż standardowe przełykanie mleka. Zaznajamianie się z różnymi warzywami, owocami czy mięsem zajmuje sporo czasu. Bardzo często maluchy wkraczające w świat normalnego jedzenia wybierają sobie tylko niektóre potrawy, które są w stanie zjadać. Problem pojawia się kiedy nie chcą zjadać praktycznie żadnego posiłku. Nastręcza to sporo stresu zarówno dziecku, w które próbujemy wciskać jedzenie niczym w przysłowiową kaczkę, jak również rodzicowi, który jest zaniepokojony następstwami jakie wiążą się z nie jedzeniem, a mianowicie utrata wagi czy brak potrzebnych witamin niezbędnych do prawidłowego rozwoju w organizmie dziecka. “Jedzenie ma sprawiać przyjemność, nie stresować. Traktuj zasady żywieniowe jak obyczaj, obrządek, nie regulamin. Czasem można je nieco rozluźnić”.

Karen Le Billon

Jedzenie dla wielu z nas jest czystą przyjemnością i wydaje się nam, że nasze maluchy powinny mieć do tej kwestii takie samo podejście. Niestety w praktyce mamy do czynienia z czymś zupełnie innym i często karmienie naszego malucha to prawdziwa walka żeby coś w niego na siłę wcisnąć. Każdy ma swoje własne sposoby, takie jak karmienie przy bajkach, albo zajmowanie malucha w trakcie jedzenia zabawkami, czy bieganie z widelcem za przemieszczającym się już starszakiem. Na dłuższą metę jest to jednak męczące. To co istotne, to wyrobienie w maluchu pewnego nawyku, mianowicie takiego, że główne posiłki jada się przy stole, tak by nie było to kojarzone z zabawą. Oczywiście dla niektórych maluchów posiłki uatrakcyjniają kolorowe talerzyki, które np. przedstawiają jakieś ulubione zwierzątko czy bohatera z bajki. To co również może zaowocować jedzeniem przez malucha to pozwolenie mu na eksperymentowanie z jedzeniem kiedy zaczyna poznawać nowe smaki i struktury. Wiąże się to ze sporym bałaganem, ale pozwala naszemu maluchowi kontrolować co i  w jakiej ilości zjada. Na niektóre dzieci oddziałują również kompozycje na talerzu, np. im kolorowej tym lepiej, lub  gdy każdy pokarm znajduje się na osobnej części talerza, lub gdy jest w większych lub mniejszych kawałkach.

Bardzo istotną kwestią jest podjadanie między posiłkami.

Jeżeli nasz maluch zjada między posiłkami kilka małych przysmaków z serii biszkopt, flips czy wafelek to nic dziwnego, że potem nie ma miejsca w jego małym brzuszku na konkretny posiłek.

Jeżeli zaczynamy więc wprowadzanie malucha w świat jedzenia od słodkich owoców nie dziwmy się, że może nie mieć ochoty na warzywa, które już tak słodkie nie są. Również dzieci, które zjadają coś w nocy mogą mieć mniejszy apetyt w ciągu dnia, który będzie owocował słabszym jedzeniem w ciągu dnia.

Smaki lubią się zmieniać i tak np. kiedyś nie znosiłam oliwek a obecnie jestem ich fanką. Podobnie jest z naszymi dziećmi.

Czasem więc warto wycofać się na jakiś czas z określonych potraw by za jakiś czas do nich powrócić.

Bardzo często okazuje się, że potrawa, która kiedyś była nie do tknięcia już takową nie jest. Oczywiście wszystkie te zabiegi są pracochłonne dla rodzica, ale przyczyniają się do tego, że karmienie niejadka staje się mniej stresujące dla obu stron.

Przygody z jedzeniem

Niejednokrotnie słyszałam z ust lekarzy, czy to w Polsce, czy w Szwecji, gdzie mieszkam, że dziecko się samo nie zagłodzi i jak będzie głodne to zje. Pewnie tak jest, tylko większość z nas nie wyobraża sobie, że ich dziecko może nic nie jeść cały dzień i zaczyna nadskakiwać dziecku tak by cokolwiek zjadło. Tym samym nasze dziecko otrzymuje informacje, że nie musi jeść wtedy kiedy jest na to czas tylko wtedy kiedy ma na to ochotę. Warto również pamiętać, że jeżeli nasz maluch zjadł coś treściwego to dziwne żeby za dwie godzin miał miejsce na kolejny obfity  posiłek. Zmiennych wpływających na to jak jedzą nasze dzieci jest więc całe mnóstwo. Tak naprawdę to my rodzicie jesteśmy ekspertami od ich żywienia, bowiem to my mamy możliwość obserwowania co preferują, a czego. Nie zapominajmy jednak, że nasze pociechy to mali ludzie i podobnie jak my niektórych pokarmów mogą nie lubić i nie zawsze o określonej porze mogą mieć apetyt żeby coś zjeść. Pamiętajmy również, że dzieci nie lubią jeść same i czuję się zupełnie inaczej kiedy śniadanie, obiad czy kolację zajadają w towarzystwie pozostałych jedzących członków rodziny.

Dodaj komentarz