Taka sama ale nie ta sama – bycie mamą w innym kraju

Mama!!! Co przychodzi nam do głowy gdy słyszymy to słowo? Dla większości pierwsze skojarzenie z tym słowem brzmi: ktoś ważny, jak nie najważniejszy, ktoś kogo kochamy bezwarunkowo, pełen wrażliwości, ciepła, dający poczucie bezpieczeństwa, ktoś do kogo można zawsze zwrócić się po pomoc, ktoś kto ma zawsze dobre słowo itp. Mama to osoba, która dla większości z nas to jedna z najbliższych jak nie najbliższa osoba. Bycie mamą nie jest jednak łatwą rolą. Na bycie mamą składa się  cała masa  różnorakich odczuć, zachowań czy sytuacji. Cytat autorstwa Cheryl Lacey Donovan doskonale opisuje obraz matki: “Matka to czasownik. To coś co robisz, nie tylko ktoś, kim jesteś.” Społecznie wymaga się od matek określonych zachowań, bowiem z tymi czynnościami od dawien dawna są kojarzone, ale z pewnością nawet w obrębie tej roli istnieją różnice międzykulturowe. 

Obecnie, kiedy całe mnóstwo ludzi przemieszcza się w obrębie różnych krajów, a co za tym idzie kultur, obraz matki zmienia swoje oblicze. Może mocno odbiegać od obrazu, który mamy zapisany gdzieś z tyłu głowy, bowiem każdy kraj  inaczej podchodzi do roli matki. Kraj w którym mieszkam pełen jest aktywnych mam, które jeszcze w trakcie ciąży mocno dbają o swoją kondycje fizyczną, a maluchy po porodzie zupełnie nie są dla nich problemem w kontynuacji ćwiczeń. Ciąża nie jest chorobą i szwedzkie mamy do samego końca ciąży są aktywne zawodowo. Czasem obserwując młode szwedzkie mamy zazdroszczę im siły, która pozwala im na to by po całym dniu z dziećmi jeszcze ćwiczyć. Zdrowy tryb życia jest jednak w nich tak mocno zakorzeniony, że ciąża i posiadanie dziecka nie stanowi żadnej trudności w kontynuacji tego trybu życia.

Bycie mamą rozpoczyna się tak właściwie z chwilą zajścia w ciąże. Już cały przebieg ciąży w szwedzkim wykonaniu wyglądał zupełnie inaczej niż ciąże moich koleżanek w Polsce. Jedno, tzw. połówkowe USG między 18 a 20 tygodniem, praktycznie nie istniejący sektor prywatnych usług, gdzie można wykonać prywatnie USG, informacja o ciąży bazująca na podstawie testu ciążowego i wywiadu, prowadzenie ciąży przez położną, brak badań ginekologicznych w ciąży, jeżeli mama czuje się dobrze oraz kilka innych rozbieżności to różnice w podejściu do macierzyństwa. Pamiętam moje oburzenie przy pierwsze ciąży, ale to ja brzmiałam dziwnie kiedy mówiłam, że u nas w Polsce są trzy USG, a niektórzy fundują sobie nawet co miesiąc. Usłyszałam wtedy, ale po co, skoro dziecko jest zdrowe. Argument w postaci wiedzy jak dziecko się kształtuje i czuje oraz chęć zobaczenia malucha na monitorze nie są czynnikiem przemawiającym za większą liczbą USG dla szwedzkich mam. Zwyczajnie tutaj z reguły jest jedno USG i nie jest to dla nikogo czymś dziwnym.

Po prostu mama (zdj. autorstwa M.Abramowicz)

Szwecja, kraj w którym urodziły się i wychowują moje dzieci pod wieloma względami jest specyficznym krajem i z pewnością ma trochę inne podejście do roli mamy i taty, czy rodziny w ogóle. Tatusiowie w Szwecji są mocno zaangażowanym rodzicami i tak naprawdę chyba nigdzie nie widziałam tylu tatusiów z wózkami czy na placach zabaw. Wynika to z pewnością z długiego urlopu macierzyńsko/tacierzyńskiego do podziału między rodziców, ale również z faktu, że w Szwecji wszystko musi być 50:50. Wzorzec jest następujący. Mama jest z dzieckiem w pierwszych 12 miesiącach życia, a tata przez kolejne 6 miesięcy dopóki maluch nie pójdzie do przedszkola. Czasem jestem pełna podziwu kiedy widzę ojców z dwójką małych dzieci. Najlepsze jest to, że oni sobie całkiem fajnie radzą. No właśnie dlaczego niby nie mają sobie dobrze radzić. Łapię się sam na stereotypowym myśleniu, że to mama jest osobą, która jest z maluchami i radzi sobie z nimi w trudnych sytuacjach. Oczywiście jest całe mnóstwo innych rzeczy różniących szwedzkie podejście do rodzicielstwa od polskiego, które są dla mnie nowością, ale jest również sporo takich, które mi odpowiadają, jak np. fakt, że nie jest niczym dziwnym, że moje dziecko ma inne nazwisko aniżeli ja, ponieważ większość rodziców żyje w Szwecji w związkach nieformalnych posiadając dzieci.

Bycie mamą w innym kraju, nie swoim ojczystym obwarowane jest wieloma nowościami, a  proces wychowywania dzieci wymaga od rodziców większej elastyczności i otwartości na różnice wynikające z faktu życia w nie swoim ojczystym kraju.

Mieszkając w inny kraju sami musimy oswoić się z różnicami kulturowymi i część z nich zaakceptować, co nie jest łatwym procesem. Jako rodzice dziecka, który nie jest rodowitym mieszkańcem danego kraju z pewnością nie raz zmierzymy się z faktem, że nasze dziecko będzie z tego powodu czuło się gorzej. Ostatnio miałam okazje obejrzeć bardzo dobry dokument o dzieciach z trzeciego świata, które zostały adoptowane w latach 70 -tych przez rodziny szwedzkie. Ze względu na swój kolor skóry nigdy, mimo cudownych rodziców adopcyjnych, nie odnaleźli swojej tożsamości społecznej. Wielu z nich miało problemy z definicją kim są, większość nie czułą się częścią społeczności w której dorastała. Było to spowodowane brakiem historii rodzinnej oraz faktem innego koloru skóry, który od razu oznajmiał, że dana osoba pochodziła z innego kręgu kulturowego.

Jako mamy dzieci, które nie są wychowywane w ojczystym kraju swoich rodziców z pewnością musimy zaakceptować fakt, że nasze dziecko będzie w pewien sposób egzystowało w dwóch światach: świecie tradycji wynikających z narodowości rodziców, ale również w świecie tradycji kraju w którym będą się wychowywać.

Dla nas dorosłych niejednokrotnie pewne rzeczy wynikające z różnic kulturowych będą trudne do zaakceptowania, ale musimy pamiętać, że rówieśnicy czy szkoła które są ważnym elementem kształtowania naszej osoby mają również ogromne znaczenie dla dzieci i z pewnością będą pokazywać dziecku tradycje i sposób funkcjonowania obowiązujący w danym kraju. Ze względu na dzieci warto więc otworzyć się w pewnym stopniu na odmienność kulturową tak by ułatwić dziecku asymilowanie się w nowych warunkach.

Myślę, że jako mamy na “obczyźnie” musimy wykazywać się większą otwartością i tolerancyjnością, tak by nasze dzieci jak najmniej odczuwały swoją inność. Nie oznacza to absolutnie zaprzestania pielęgnowania rodzinnych, ojczystych tradycji, ale wymaga również tolerancji na nowe aspekty funkcjonowania wynikające z natury społeczeństwa w którym decydujemy się egzystować. Bardzo często bycie mamą w innym kraju wiąże się z większą liczbą problemów w odnajdywaniu się naszych dzieci w nowym kraju o różnorakim natężeniu, np. początkowe trudności w komunikacji naszych dzieci, a mianowicie bariera językowa. Nawet u przedszkolaków to początkowo może być problem, bowiem słysząc w domu jeden język nie rozumieją tego drugiego którym posługują się w przedszkolu. Warto  starać się być częścią nowego społeczeństwa i nie izolować dziecka i siebie od innych. Plac zabaw to doskonałe miejsce gdzie dziecko może obserwować innych i ćwiczyć język. Z czasem gdy nasz maluch dorasta dochodzi problem poziomu nauczania. W Szwecji nie jest on na najlepszym poziomie i ewentualna zmiana kraju zamieszkania kiedy maluch jest w wieku szkolnym może się wiązać z tym, że będzie o klasę czy dwie niżej niż powinien być.

Ostatnio miałam okazję poznać Polkę, która do Szwecji przyjechała mając 4 może 5 lat. Jest obecnie kobietą po trzydziestce. Opowiada jak zdziwione były jej koleżanki kiedy przychodziły do niej do domu i śmierdziało u niej kapustą kiszoną bo właśnie gotował się bigos. Było to dla jej koleżanek czymś zupełnie niezrozumiałym, jak można jeść coś tak śmierdzącego. Niby przyziemna sprawa ale doskonale obrazuje różnice, które dla jednych wydają się czymś naturalnym a dla innych wydają się czymś dziwnym. Dzieci bardzo często właśnie do nas przychodzą z pytaniami. Warto pokazywać im, że pewne rzeczy będące nowością dla kogoś mogą wzbudzać nieufność i być czymś dziwnym dla kogoś innego. Jako rodzice powinniśmy myśleć o dzieciach i z pewnych kwestii związanych z różnicami międzykulturowymi i starać się ich nie komentować, bowiem są one tradycją społeczeństwa w którym zdecydowaliśmy się żyć, a nasze dzieci przez fakt wychowywania się w nim będą częścią tej nowej kultury. Tak więc oprócz opiekuńczości, wrażliwości pamiętajmy o większej elastyczności i tolerancji na inność.

Dodaj komentarz