Trening czystości, nocnikowanie, odpieluszkowanie …

Nasze maluchy w ciągu 2-3 lat muszą nauczyć się całego mnóstwa niezbędnych rzeczy, które pozwolą im na samodzielne funkcjonowanie. Jedną z nich jest nauka samodzielnego wypróżniania się, czyli tzw. trening czystości. Teorii kiedy i w jaki sposób do owego treningu się zabrać jest całe mnóstwo, jak to w przypadku nauki wielu umiejętności. W Szwecji gdzie mieszkam i wychowuję swoje dzieci ostatnimi czasy mamy na różnych forach gorąco poszukują książki amerykańskiej autorki Lory Jensen pt. “Trzydniowy trening czystości”.

Co jest fenomenem owej książki? Nie mam pojęcia bowiem nie próbowałam tego co zaleca autorka. Myślę, że tytuł  z pewnością przykuwa uwagę, bo kto nie chciał by całej nauki wypróżniania mieć za sobą w trzy dni:).  Szczerze mówiąc nigdy nie wpadłabym na to żeby oczekiwać, iż mój maluch tak szybo nauczy samodzielnie się wypróżniać. Jak każdy z nas wie z autopsji nauka jednej i tej samej rzeczy każdemu z nas może zabierać mniej lub więcej czasu. Warto również pamiętać, że każde dziecko jest inne, i nie zawsze to co się sprawdza u jednego dziecka sprawdzi się w przypadku naszego.

Oczywiście każdą metodę warto wypróbowywać, jeżeli sami nie mamy pomysłu lub inne nie działają. Głównym założeniem treningu czystości wg L. Jensen jest fakt, że nie powinniśmy pytać dziecka czy chce siąść na nocnik  tylko ono ma nam komunikować, że chce siku,czyli w rękach dziecka zostawiamy sprawstwo. Trening zaleca autorka przeprowadzać koło 22 miesiąca życia dziecka, kiedy dziecko jest bardziej świadome wielu zachodzących procesów. Zaleca również by przez owe trzy dni dziecko biegało w samej koszulce tak by szybko można było posadzić je na nocnik jak np. rozpocznie siusianie na dywanie. Kiedy dojdzie do takiej sytuacji należy dziecku wytłumaczyć, że się zsiusiało i następnym razem ma powiedzieć jak zachce mu się siusiu. Kolejna ważna rzecz o której wspomina Jensen to wiara w 100%, że metoda się sprawdzi. Uważa ona, że nasza wiara wpływa pozytywnie na dziecko i powodzenie metody. Oczywiście fakt zrobienia siku na nocnik powinien być celebrowany w jakiś sposób, by motywować dziecko do kolejnego działania. Przez owe trzy dni należy się skupić tylko i wyłącznie na treningu i najlepiej nie zapraszać wtedy nikogo do domu, ani nigdzie samemu nie wychodzić. Czy metoda Jansen działa? Nie mam zielonego pojęcia, ale z pewnością niesie kilka ważnych zasad o których ja starałam się pamiętać przechodząc przez trening czystości z moją córką, a mianowicie:

  1. Warto oswoić dziecko z nocnikiem i pokazywać mu go wcześniej, sadzać lalki w zabawie i udawać, że robią siusiu. Czasem można malucha posadzić na chwilę jeżeli ma ochotę. Można dać mu jakąś książeczkę by chwilkę na nocniku posiedział. U nas standardem była jedna “książeczka nocnikowa” i była to opowieść o piesku z farmy, który spotykał różne zwierzątka tam mieszkające z efektami dźwiękowymi. Nie wszyscy pochwalają książeczki w trakcie treningu czystości, ponieważ uważają, że dziecko powinno nocnik kojarzyć z czynnością wypróżniania się, a nie czasem czytania, ale u nas się sprawdziła i chwilę po nauczeniu się o co chodzi w treningu czystości córka zupełnie o niej zapomniała.
  2. Wybrać właściwy moment, aczkolwiek uważam, że przed 18 miesiącem życia nie ma to sensu, bowiem dziecko skupione jest wtedy mocno na opanowywaniu innych umiejętnościach takich jak chodzenie i właściwy balans. Oczywiście tutaj również zdania są podzielone. Ja osobiście uważam, że trening przebiega sprawniej i dziecko szybciej rozumie o co w nim chodzi, jeżeli ta czynność wypływa z niego samego chwilę po pokazaniu mu o co w niej chodzi, a nie na naszym bieganiu za nim i wysadzaniu go o stałych porach. Dziecko dopiero koło 2 roku życia zaczyna dostrzegać pewne zależności, że coś jest efektem czegoś. Czasem jeżeli widzimy, że maluch zupełnie nie jest zainteresowany siadaniem na nocnik warto odłożyć trening na tydzień, dwa lub trzy później. Zmuszanie przynosi gorsze efekty aniżeli odpuszczenie na jakiś czas.
  3. Liczyć się z tym, że nauka samodzielnego siusiania na nocnik będzie okupiona mokrymi ciuchami i podłogą, dlatego warto maluszka puszczać w samej koszulce tak by moczył jak najmniej i by można go było jak zaczyna siusiać posadzić szybko na nocnik. To jedna z metod. Ja próbowałam, ale moja córka wtedy zwyczajne przestawała siusiać i po wstaniu z nocnika dosikiwała na podłodze. Tłumaczyliśmy jej, że zrobiła siku i następnym razem może spróbować siąść na nocnik jeżeli będzie chciała siusiu.
  4. Na początku nauki pytać dziecko od czasu do czasu czy chce siusiu, oczywiście nie co 5 minut. Poobserwować kiedy wypróżnienia zdarzają się najczęściej i wtedy oferować nocnik. Nocnik najlepiej jak stoi w jednym i tym samym miejscu, by maluch wiedział gdzie  może go znaleźć jakby chciał z niego skorzystać.
  5. Cieszyć się z maluchem każdym jego sukcesem, bo to z pewnością motywuje do trenowania czynności. Starać się nie denerwować i krzyczeć kiedy, któryś raz z kolei wypróżni się na podłogę lub dywan. To naprawdę zajmuje trochę czasu by zobaczyć, że organizm daje wcześniej oznaki, że chce mu się siusiu czy kupę.

Myślę sobie, że najważniejszy w całym treningu czystości jest wyczucie właściwego momentu, kiedy dziecko jest gotowe na nową umiejętność, jest w stanie skupić się na tej ważnej czynności, tak by mogło zaobserwować, że zanim zrobi siusiu jego ciało sygnalizuje mu, że za chwile je zrobi. Ja osobiście mam za sobą już jedno odpieluszkowanie i stoję przed kolejnym. Trening mojej córki trwał koło 2 tygodni, ale zaznajamianie z nocnikiem zaczęło się dużo wcześniej poprzez zabawę i sadzanie lalek i pluszaków na siusiu.  Chwilę przed ukończeniem dwóch lat zaczęliśmy trening i kiedy miała dwa lata, a właściwie dokładnie w dniu swoich drugich urodzin zaczęła komunikować, że chce siku i sama siadać na nocnik. Każde dziecko jest jednak inne. Próbowaliśmy treningu jak Jula miała 18 miesięcy, ale w ogóle nie była nim zainteresowana. Odroczyliśmy w czasie i bardzo szybko sobie z nim poradziła, kiedy wróciliśmy do niego później. Dlatego uważam, że wyczucie właściwego momentu jest tak ważne.

Kolejną ważną rzeczą jest pokazanie dziecku, że może czasem trochę potrzymać siusiu i nie od razu musi biec na nocnik, czyli pokazanie mu, że ma kontrolę nad swoim ciałem, oczywiście jakiś czas po tym jak już zrozumie o co chodzi z tym bieganiem na nocnik. Przede wszystkim trening czystości wymaga od nas rodziców dużej cierpliwości. To naprawdę trudna czynność do opanowania zwłaszcza, jeżeli wcześniej miało się pieluszki i nie musiało się myśleć o tym czy można zrobić siku czy nie. Ta umiejętność wymaga czasu i tłumaczenia oraz przede wszystkim nie robienia nic na siłę, bo można osiągnąć wtedy zupełnie przeciwny efekt.

Dodaj komentarz