Walentynki po rodzicielsku to….WALENTYNKI tylko trochę inne:)

“Niedojrzała miłość mówi: kocham cię, ponieważ cię potrzebuję. Dojrzała mówi: potrzebuję cię, ponieważ cię kocham.”

Erich Fromm

Cytatów o miłości znajdziemy całe multum i pewnie w każdym z nich jest coś z prawdy. Skąd się bierze miłość, do czego napędza, czym  dla nas jest? To odwieczne pytanie wielu z nas. Dla jednych to definicja szczęścia, dla innych coś bez czego nie mogą żyć, a  dla jeszcze innych niedoścignione marzenie.  Dzisiaj walentynki, które na początku drogi rodzicielstwa nabierają innego wydźwięku – pozwalają przypomnieć sobie, że oprócz rodziców jesteśmy też partnerami w związku. Dziś więc święto celebrujące miłość, która ma różny wymiar i wcale nie dotyczy tylko miłości w związku. Cieszę się, że w moim jest jej tak dużo. Ostatnio mój przedszkolak ciągle powtarza, że bardzo mnie kocha i przy tym mocno się przytula. Przez lata czułam i czuję, że moi rodzice i rodzeństwo obdarzają mnie miłością, która niesie ze sobą wsparcie, wiarę w moje możliwości i mimo odległości bliskość oraz zaufanie. Równie ważna w moim życiu jest miłość w moim związku. Jak każda miłość przechodzi nazwijmy to “wzloty i upadki”, ale trwa i trwać mam nadzieję będzie, bo napędza do działania i naładowuje pokładami energii do działania, a przy byciu rodzicem dwójki maluchów : prawie czterolatki i prawie dwulatka naładowanie energią jest wysoce wskazane.

Dzisiejsze święto uprzytomniło mi jakie szczęście mam, że wkoło mnie jest tyle bliskich mi osób, które kocham ja i które kochają mnie. Nie każdy ma takowe szczęście. Dociera do mnie ile czasu z moim partnerem się znamy i jak wiele razem przeszliśmy. Jak to w każdym związku przeżyliśmy mnóstwo radosnych i pełnych nieoczekiwanych zwrotów akcji zdarzeń, ale również sporo tych o mniej kolorowym zabarwieniu. One właśnie pokazały jak silny jest nasz związek i jak wiele przez te 20 lat się nauczyliśmy, a było czego. Mianowicie przetrwaliśmy z drobnymi przygodami rozłąkę spowodowaną życiem w dwóch różnych krajach, wybaczyliśmy sobie pewne zachowania, które łatwe do wybaczenia nie są oraz jesteśmy początkującymi rodzicami, a tutaj wiadomo, że łatwo nie jest i na razie staramy się pamiętać, że w rodzicielstwie dzieci są ważne, ale my jako para również.

Po prostu MY

Jak wiadomo bycie rodzicem pochłania w początkowych latach sporo czasu i energii, i jeżeli pochłonie nas zbytnio może owocować poważnym kryzysem. Dlatego tak ważne jest pielęgnowanie relacji partnerskich w byciu rodzicem. Każdy z nas spotkał się na pewno z określeniem “syndrom opuszczonego gniazda”. Osobiście mam nadzieję, że go nie doświadczę i wszystko tak naprawdę leży w moich i mojego partnera rękach. Często zostając rodzicem zupełnie pochłaniamy się dziećmi i przestajemy być partnerem w związku, jesteśmy tylko mama i tatą. O ile na początku, w pierwszych miesiącach to normalne, bowiem musimy na nowo zorganizować sobie codzienność, o tyle z czasem powinno się zmieniać. Zdarza się całkiem często, że lata mijają a nasza relacja kręci się wokół dzieci i kiedy opuszczają nas, bo zwyczajnie dorastają, zaczynamy żyć obok siebie. Dlaczego? Bo przez lata zupełnie się od siebie oddaliliśmy, a jedyny wspólny tema, czyli dzieci nas opuścił. Dlatego tak ważne jest by każdego dnia znajdować czas nie tylko na bycie rodzicem i dla samego siebie, ale również dla siebie i partnera. Ja uwielbiam nasze wspólne kawki z ciachem kiedy dzieci śpią w ciągu dnia w weekend. Trwa to z reguły pół godzinki, ale to czas dla nas, na rozmowy, na żarty, na bycie parą. Takie chwile są bezcenne. Może to wszystko brzmi jak z taniego romansu, ale skoro o związek mocno się walczyło, by przetrwał niejedne przeciwności, warto go latami pielęgnować mimo, że zmienia swój charakter. Namiętność i “motyle w brzuchu” ustępują miejsca zaangażowaniu i dojrzalszemu byciu ze sobą, ale nie oznacza to, że związek obumiera. Obumiera kiedy przystajemy się w nim starać zabiegać o siebie, zaskakiwać się nawzajem, dbać o siebie w tej relacji. To główny powód dlaczego tak ważna jest przestrzeń dla pary i bycia tylko we dwoje, kiedy stajemy się rodzicami. Nie od dziś wiadomo, że rodzicielstwo to okres obfity w stres, nerwy i konflikty co i jak robić kiedy wychowujemy maluchy. Doświadcza ich każdy kwestia jakie ma zasoby by sobie z nimi radzić.

Nie ma idealnych związków i uważam, że każdy przechodzi przez jakieś kryzysy. Ważne by w tych kryzysach starać się ze sobą rozmawiać, co nie zawsze jest łatwe. Pracując z parami zauważyłam, że mimo zagubienia się w relacji bardzo  często parze zależy na sobie i kiedy pewne rzeczy sobie uzmysłowią oraz porozmawiają o nich okazuje się, że jako związek mają mnóstwo zasobów by być razem szczęśliwymi. Zachęcam więc do rozmów i to nie tylko na trudne tematy, ale również na te przyziemne, do wspólnego żartowania, bo to pomaga często rozładować napięcie i jest zwyczajnie przyjemne.

Czym więc są dla mnie walentynki? Dniem, który jeszcze mocniej przypomina mi jakie szczęście mam, że jestem otoczona miłością o różnym wymiarze. Tak naprawdę walentynki to każdy wspólnie spędzony czas na byciu we dwoje, to lata wspólnych niezapomnianych chwil, które składają się na to czym mój związek jest w tej chwili. Myślę, że bycie “świeżakiem – rodzicem” trochę zabrało z tego bycia razem, ale to chwilowe i w naszych rękach znajduje się moc sprawcza by tak gospodarować czasem żeby związek umacniać. Podążając za myślą autorstwa Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego :” Nie wystarczy pokochać, trzeba jeszcze umieć wziąć tę miłość w ręce i przenieść ją przez całe życie.”

Tak więc podsumowując zachęcam do pielęgnowania tego co mamy, co nas łączy z partnerami/mężami, rodzicami, dziećmi, rodzeństwem, przyjaciółmi, bo to bezcenne a walentynki nam o tym doskonale przypominają:

“Miłość to raptem słowo. Słowo z kina, z książki, z kolorowego pisma. Tak wielu ludzi wierzy, że wystarczy je wypowiedzieć i już będzie dobrze, bo ono uleczy, uratuje, oczyści. A to tylko słowo. Łatwo je wypowiedzieć, równie łatwo unieważnić. Ale spróbuj je przekształcić w prawdziwe, trwałe uczucie, zmień je w ściany domu, który stać będzie latami, niczym nie zagrożony i da ci szczęście, bezpieczeństwo, poczucie sensu i radości z każdej spędzonej wspólnie chwili. To jest trudne, a często niemożliwe. Nie wielu to umie. Naucz się tego.”

Dorota Terakowska

Dodaj komentarz