Zabawa z cieniami

Przez zupełny przypadek moje maluchy przypomniały mi jaką frajdą, nie tylko dla dzieci, jest zabawa z cieniami. W trakcie zabawy w układanie klocków nagle mój syn zdecydował, że przynudzamy z córką i zgasił światło, a dodam, że było już ciemno. Żeby nie poodbijać sobie klocków na stopach zapaliłam latarkę w telefonie i nagle usłyszałam słynne “wow” Seby oraz śmiech, kiedy zobaczył swój i mój cień na ścianie i suficie. W tym samym momencie przypomniałam sobie zabawę z mojego dzieciństwa, która towarzyszyła mi kiedy nie było światła i siedziało się przy latarce lub świeczce. Robienie na ścianie różnych figur/zwierząt przy pomocy rąk. To super zabawa i niezła gimnastyka dla naszych łapek. Jak się okazało trzy konfiguracje dłoni jeszcze pamiętałam, a resztę przypomniałam sobie dzięki internetowi:). Zarówno dzieciaki, no i  ja oczywiście, mamy ubaw na całego bawiąc się w cienie, a mój starszak próbuje dzielnie robić zajączka i ptaszka. Przy okazji udało się poćwiczyć z Sebą odgłosy jakie wydają zwierzaki, a z Julką pobawić w zgadywanki jakie to zwierzę. No i to co najzabawniejsze, czyli zjadanie maluchów przez cienie lub skubanie przez cienie różnych części ciała. Tutaj mała ściąga przykładowych konfiguracji:

Jak się okazuje można stworzyć całe mnóstwo ciekawych i zabawnych figur, ale trzeba trochę poćwiczyć:)

Seba tak pokochał zabawy z cieniem, że jak tylko w naszej deszczowej krainie jest słonecznie i na naszej ścianie w salonie pojawia się słońce, to mam go z głowy na parę minut, bowiem zaczyna się zabawa  w “a kuku” ze swoim cieniem, czy w bieganie ze swoim cieniem. Czasem proste zabawy sprawiają najwięcej radości.

Co zabawa z cieniami oprócz radości daje? Przede wszystkim pozwala rozwijać wyobraźnię, uruchamia myślenie abstrakcyjne i uczy dostrzeganie szczegółów. Stwarza możliwości innych zabaw, jak zabawa w dźwięki z mniejszymi dzieciaczkami i zabawa w nazwy z większymi, no i przede wszystkim sprawia wiele radości.

Dodaj komentarz