Zabawy słowne z przedszkolakiem i nie tylko…

Zabawy ze słowami i językiem nie tylko uczą otaczającego świata, ale  pozwalają gimnastykować język i mięśnie niezbędne do pracy w trakcie mówienia oraz pozwalają na rozwój wyobraźni.

Świat tajemnic – zagadki:

– co to za miejsce? – uczymy się różnych nazw miejsc z serii łazienka, pakamera, pokój, szafa, ulica, biblioteka, muzeum itp. poprzez zabawę w pytania. Oto przykładowe pytania: “wieczorem myjesz tam ząbki, co to za miejsce?”, odp. “łazienka” lub “dokończ za mamą: wieczorem drewniana biedronka na kółkach idzie spać do….?  dokańcza dziecko: pakamery”  lub  “pamiętasz jak nazywa się to miejsce gdzie było dużo książek i można było jakąś pożyczyć do domu, mama zupełnie zapomniała, jak to miejsce się nazywało?” najczęstsza odp. “mamo przecież to biblioteka”. Opcji całe mnóstwo w zależności od tego jak dużą liczbą miejsc dysponujemy i w jakie miejsca z dzieckiem chadzamy.

– co to za dźwięk? – tą zabawę można uskuteczniać już z maluchami koło 10 miesiąca, a nawet wcześniej w postaci zadawania pytań: “jak robi krowa, autko, sowa, pszczoła, kot, pies czy kaczka?”. W odpowiedzi uzyskamy dźwięki wydawane przez zwierzaki. Ze starszakami, które już fajnie władają językiem można bawić się w trochę inny sposób i tak np. “muu muu co za zwierzątko wydaje taki odgłos?”, odp. “krowa”. Można zabawę kontynuować i pożartować z przedszkolakiem, a mianowicie: “a ja myślałam, że muu muu to robi konik”, z reguły u przedszkolaka w odpowiedzi pojawi się uśmiech na twarzy a w parze z nim pojawią się następujące słowa: “mamo przecież konik robi iha iha a nie muu muu”.

– zabawa w nazywanie części ciała i emocji –  rozróżnianie i nazywanie podstawowych emocji jak radość, smutek, złość, zdziwienie, które pozwalają powoli rozumieć dziecku co się z nim dzieje, można zwyczajnie zademonstrować i pobawić się w robienie min i ich odgadywanie. Miny oczywiście wyrażają owe emocje. Podobnie robimy z częściami ciała pokazując na jakąś np. łapiemy się za brzuch i udajemy, że coś nas boli, a nasz maluch musi odgadnąć co to jest, np. “pani doktor bardzo boli mnie tutaj, oj tutaj, jak to się nazywało. Jestem taka chora, że zapomniałam jak to się nazywa?” odp. malucha “boli panią ucho”.

– gotowe zagadki – ja osobiście z Julą uwielbiamy serię Zagadki CzuCzu, która zapewnia sporo dobrej zabawy oraz pozwala na odkrycia z różnych dziedzin, takich jak: nazwy, różnice, kształty, kolejność następujących po sobie zdarzeń itp.

 

Świat opowieści – czyli historyjki, bajki i tym podobne:

– opowieści obrazkowe – te które tworzymy z przedszkolakiem na podstawie oglądanych obrazków. Często powstają całkiem zabawne historie jeżeli popuścimy fantazję i dysponujemy książeczkami, które prezentują ciekawe obrazki.

– opowieści o przeczytanych bajkach – i tak np. opowiadanie o tym co było w “Królewnie Śnieżce i krasnoludkach” bo mama zupełnie zapomniała, a chciałaby żeby ktoś opowiedział jej właśnie tą bajkę.

– tworzenie własnych opowieści – tutaj mamy swój własny sposób z moją 3,5 – latką. Często wybieramy jakieś słowa, niezbyt dużo od 3 do 5 i razem z tymi słowami staramy ułożyć się bajkę czy jakąś historię.  Czasem opowiadam tylko ja sama lub sama Jula, a czasem razem staramy się tworzyć opowiastkę. Oto jedna z przykładowych bajek ułożonych przeze mnie ze słów, które wybrała Jula: jajko, król, słońce, siłacz, warzywa:

               Dawno, dawno temu w krainie Martynii  mieszkał król, który nigdy się nie uśmiechał. Miał on córkę, która za wszelką cenę próbowała go rozweselić. Niestety bezskutecznie. Mała królewna uwielbiała spędzać czas biegając i skacząc po łąkach i lasach. Któregoś dnia siedząc przy jednym ze swoich ulubionych strumyków zauważyła małe kolorowe jak tęcza jajko. Leżało ono w gnieździe w szuwarach. Pomyślała, że może te piękne kolory na skorupce jajka rozweselą jej tatę. Wiedziała, że nie powinna zabierać jajka, bo jakaś kacza mama będzie smutna, ale bardzo chciała by jej tato był wesoły i miała siłę się z nią bawić. Przecież tak naprawdę pożyczała to jajko tylko na chwilkę i zamierzała je odnieść z powrotem. Wzięła więc jajko i szybko pobiegła do zamku.

                Natychmiast pokazała je ojcu, ale jego twarz nadal pozostała smutna, a ciało przygarbione. Bardzo chciała się dowiedzieć dlaczego król był taki smutny, nigdy się nie uśmiechał i nie miał siły na zabawy z nią. Dzisiaj by rozweselić tatę zrobiła niezbyt ładną rzecz i ukradła kaczej mamie jajko, dlatego chciała usłyszeć skąd u taty takie zachowanie. Zebrała się na odwagę i spytała.

-Tatusiu dlaczego ty nigdy się nie śmiejesz, nie jesteś taki wesoły jak ja? Król zmarszczył czoło i westchnął. Księżniczka była pewna, że się na nią zezłościł za to pytanie, ale się myliła. Nagle usłyszała jego odpowiedź.

– Droga córko od wielu lat w naszym królestwie nie było ani jednego dnia kiedy świeciłoby słońce.

Słońce?- spytała księżniczka– A co to takiego?

– Widzisz nie wiesz, bo nie miałaś okazji zobaczyć słońca na niebie. Słońce to taka duża żółta gwiazda, która rozświetla każdy dzień. Jak świeci każdy z nas ma więcej energii i chce mu się uśmiechać. Na dodatek słońce jest bardzo ważne dla naszych kości, dodaje nam sił. Jest dobre dla naszego zdrowia.

– To dlaczego ja się uśmiecham, skaczę i biegam skoro słońce nie świeci?

– Bo jesteś dzieckiem, a wszystkie dzieci mają w sobie bardzo dużo energii – wyjaśnił król.

– To co mam zrobić żebyś się uśmiechał i miał siłę się ze mną bawić?

– Cieszę się, że chcesz mi pomóc, ale chyba nie ma rozwiązania tej sytuacji- westchnął król.

– Tylko tak mówisz, że się cieszysz, ja nie widzę uśmiechu na Twojej buzi. Na pewno można coś zrobić. Już ja wpadnę na jakiś pomysł – powiedziała księżniczka i uciekła do swojej komnaty z tęczowym jajkiem w ręce.

                Siedziała na łóżku i głowiła się, co by tu zrobić żeby przywrócić uśmiech na twarzy taty i dodać mu siły do zabawy. Przecież nie jest wcale taki stary- pomyślała. Siedząc cały czas polerowała tęczowe jajko, które wydawało sie jej jakieś dziwne. Było twardsze niż normalne jajka, jakby ze szkła. Wycierała je coraz mocniej by lśniło jak najbardziej. Nagle krzyknęła i podskoczyła w tym samym czasie.

– Oj!!!

Wypuściła jajko ze swoich małych rączek ponieważ zaczęło dziwnie wirować i unosić się lekko do góry. Nagle jej oczom ukazała się dziwnie duża postać.

– Witaj księżniczko jestem Siłacz. W czym mogę ci pomóc?

Siłacz? A co to znaczy? –  spytała zdziwiona.

– To znaczy, że mam bardzo dużo siły i mogę przenosić bardzo duże i ciężkie rzeczy – odpowiedział Siłacz.

– Czyli jesteś silny tak?

– Tak. Jak każdy Siłacz dbam o swoje kości i samopoczucie pijąc codziennie koktajl z warzyw.

– To skoro jesteś taki silny to może wiesz czy słońce jest bardzo ciężkie? – spytała królewna.

– Oj tak. Jest bardzo duże, ciężkie i gorące.

– A myślisz, że mógłbyś je przynieść do naszego królestwa?

– To nie będzie łatwe, ale skoro to jest Twoje życzenia.

– Tak to jest moje życzenie – odpowiedziała zdecydowanie księżniczka-  Chciałabym, żeby mój tato się uśmiechał i miał siłę się ze mną bawić, a słońce może w tym pomóc -wyjaśniła.

– Rozumiem królewno. Już pędzę po słońce.

                Minęła chwila, kiedy nagle zaczęło strasznie wiać. To Siłacz dmuchał tak mocno by przywiać słońce nad królestwo Martynii z pobliskiego królestwa. Księżniczka i całe królestwo nie mogło się nadziwić jak piękny jest dzień, gdy świeci słońce. Nagle księżniczka zobaczyła, że jej ojciec  wyprostował sie na tronie, przeciągnął i podbiegł do okna. Nie mogła uwierzyć, że na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech. Była przeszczęśliwa.

                Chciała podziękować Siłaczowi więc pobiegła do swojej komnaty gdzie czekał już na nią.

– Bardzo Ci dziękuje Siłaczu. Tato znowu jest radosny – mówiąc to uściskała Siłacza ze wszystkich sił.

– Pamiętaj jednak, że słońce nie może świecić każdego dnia, ponieważ spali wszystkie rośliny. Chmury i deszcz też są potrzebne. Dorośli nazywają to równowagą w przyrodzie.

– To tato znowu będzie smutny i nie będzie miał siły na zabawę, bo wszystko go będzie bolało – odparła zasmucona.

– Pamiętasz jak mówiłem Ci o koktajlu, który piję każdego dnia? Dam Ci się napić kilka kropel, ponieważ każdy, nawet ty jako mała dziewczynka może go pić by wzmocnić swoje kości i poprawić sobie nastrój – wyjaśnił Siłacz.

– Nastrój? A co to takiego – spytała zaciekawiona królewna.

– Oj księżniczko, ale ty masz wiele pytań. Nastrój, to jest to jak się czujemy, to znaczy czy jest nam wesoło, czy smutno.

– Aha już rozumiem. Tata nie będzie taki słaby i smutny jak będzie pił ten koktajl z warzyw, tak?

– Właśnie tak, ponieważ słoneczko nie będzie świecić codziennie.

– Jeszcze raz dziękuję Ci Siłaczu – powiedziała królewna – Jak dobrze, że wzięłam to jajko – pomyślała odnosząc je do gniazda. Teraz doskonale wiedziała, że oprócz słońca również warzywa mogą pomagać w utrzymywaniu dobrego humoru i dodawać siły, ponieważ są bardzo zdrowe.

Skąd ją pamiętam? Zwyczajnie od czasu do czasu po prostu nagrywamy nasze opowiastki.

Jula w krainie zabaw słownych

 

Zapewne każdy z was ma w repertuarze całe mnóstwo innych słownych zabaw, ale u nas te właśnie są najczęstsze i najzabawniejsze:)

Dodaj komentarz