Zmiany w czasie – o zarządzaniu czasem z dziećmi:)))

Zawsze w ciągu dnia myślałam, że mam na wszystko czas, a jak mi go brakowało to robiłam coś następnego dnia. Często więc odkładałam pewne rzeczy na później i w taki oto magiczny sposób mocno się one nawarstwiały. Sporo rzeczy robiłam na tzw. “ostatnią chwilę” i niepotrzebnie wprowadzałam tym samym chaos i stres do mojej codzienności. Czas to coś czego nie jesteśmy w stanie zatrzymać. Według mnie warto jednak mieć poczucie, że nie ucieka nam on przez palce. O dziwo macierzyństwo i posiadanie dwóch maluchów sprawiło, że stałam się lepszym organizatorem tego: co, kiedy i jak zrealizować. Nie oznacza to, że jestem ekspertem od zarządzania czasem, ale wygląda to zdecydowanie lepiej niż miało to miejsce wcześniej. Absolutnie nie stałam się też “szwedzka” w tej kwestii, ponieważ Szwedzi lubią nawet najmniej istotne czynności planować:), ale zaczęłam lepiej organizować swój czas. Nie oznacza to absolutnie braku miejsca na przysłowiowego “spontana”, bowiem z tego nigdy nie mogłabym zrezygnować. Oczywiście nadal w materii zarządzania czasem jest sporo pracy, ale dzięki byciu mamą zauważyłam progres w tym aspekcie swojego codziennego bytowania. Przede wszystkim nadal trudno mi się nie spóźniać, no ale nie wszystko od razu da się dopracować:)

Spóźnianie się to coś co towarzyszy mi od dawna i posiadanie dwójki maluchów nie pozwoliło mi tego zmienić. Jak się okazuje oszacowanie ile czasu zajmie im jedzenie i ubieranie się nie jest wcale takie proste. Dochodzi bowiem wiele nieprzewidywalnych zmiennych, które mogą mieć wpływ na szacowanie czasu, i tak np. moja Jula nie chce akurat założyć do przedszkola tego co jej proponuję lub po zjedzeniu decyduje, że musi się przebrać bo ma małą plamkę na bluzce lub jesteśmy już ubrani w kombinezony, a mój przedszkolak informuje mnie, że musi zrobić siku i wtedy cała familja się rozbiera:). Niczego mnie to nie uczy i zawsze wdaje mi się, że mam wystarczająco dużo czasu i z pewnością się wyrobię. Nic bardziej mylnego. Na szczęście w tej chwili większość spotkań to spotkania z innymi rodzicami więc nie ma z tym problemów, bo nawet u mega punktualnych znajomych od kiedy pojawiły się dzieci nie ma mowy o punktualności. Wiosną i latem to nie problem bo zwyczajnie buszuje się w parku czekając na spóźnialskich a wierzcie mi, że również zimniejszymi porami roku to też wcale nie problem bowiem zwyczajnie oznajmia się gdzie się stacjonuje z maluchami. Tolerancja na spóźnianie u wszystkich masakrycznie wzrasta:)

Codzienność z maluchami wymaga lepszego zorganizowania się chociażby ze względu na pewną rutynę, która pomaga maluchom odnaleźć się w nowej rzeczywistości.

Tak więc w miarę stałe pory posiłków i snu są wskazane, a to powoduje, że zaczynamy działać w określonym schemacie, który nie jest może najciekawszy i najzabawniejszy, ale jak się ma w domu chociaż jednego przedszkolaka to zawsze można go urozmaicić i tak np. z moją Julą całkiem fajnie można przygotowywać już posiłki. Posiadanie wymagających maluchów jakimi są moje dzieci powoduje, że regulują one również mój cykl dobowy i o dziwo całkiem regularnie udaję się na spoczynek nocny, by w miarę możliwości zmagazynować siły na kolejny dzień pełen wyzwań lub niezbyt dobrą noc, która też wymaga pokładów energii:)

Codzienność z maluchami sprawia, że zaczynasz się zastanawiać czy masz jeszcze czas na coś zupełnie innego aniżeli tematyka związana z dziećmi. Momentami mamy wrażenie, że nasze całe życie toczy się wkoło przewijania, karmienia, usypiania i zabaw, i tak jest przez większość czasu, ale nie oznacza to, że nie ma się czasu na nic innego. Moje zmęczenie po całym dniu z dziećmi uzmysłowiło mi jak ważne jest znalezienie dla siebie i tylko dla siebie chociaż kwadransu. Okazuje się również, że wieczorne 3 godziny to wcale nie tak mało jakby się mogło wydawać. Nie jest to szczyt marzeń, ale te 3 godziny smakują naprawdę wyśmienicie po całym dniu obcowania w świecie dzieci. Okazuje się, że jeżeli trochę lepiej zorganizujemy się w  ciągu dnia i odpuścimy pewne rzeczy jak np. codzienne odkurzanie zastąpimy takim dwa razy w tygodniu lub przygotujemy obiad w trakcie dnia, kiedy maluchy bawią się okaże się, że wieczorem możemy wygospodarować trochę czasu dla siebie i partnera. Prawda jest również taka, że maluchom już od wczesnych miesięcy życia warto pokazywać, że my też mamy pewne czynności do wykonania i wtedy muszą zająć się przez chwilę same sobą. Tak naprawdę uczy to dziecka kreatywności bowiem samo musi wykombinować co by tutaj robić, żeby się nie nudzić.

Jula i Seba zajęci sobą

Oczywiście bycie rodzicem oznacza spore zmiany w codziennym funkcjonowaniu i bardzo małą ilość czasu dla siebie, ale nie oznacza całkowitego jego braku. Mała ilość czasu dla siebie bywa czasem frustrujące, zwłaszcza jeżeli nie chcemy oddać się tylko byciu rodzicem, ale przecież za jakiś czas z pewnością będzie go ponownie coraz więcej. Czasem 15 min tylko dla siebie i tylko dla siebie jest bezcenne i np. odkrycia jak cudownie smakuje kawa, którą sobie zrobiliśmy i nacieszenie się jej walorami smakowo-zapachowymi daje więcej niż 3 h przesiedziane przed telewizorem. Tak naprawdę z dwójką maluchów, które nie za dobrze sypiają w nocy i w dzień pełne są energii można również w tydzień przeczytać 900 stronicową książkę, jednego z ulubionych autorów, na którą czekało się kilka lat. Kiedyś przeczytałabym ją w trzy dni zarywając noce, ale jak się okazuje dawkowanie sobie dobrej książki też posiada swój urok i dłużej można się nią cieszyć:) 

Tak więc dzieci i czas, które wydawałoby się są połączone ze sobą “ujemną korelacją”, a mianowicie im więcej dzieci tym mniej czasu i im mniej dzieci tym więcej czasu:) wcale nie muszą dezorganizować czasu, a czasem wręcz pomagać w jego lepszej organizacji.

Jeżeli damy sobie jeszcze do tego wszystkiego przyzwolenie na odpuszczenie pewnych rzeczy i tak np. wykąpiemy dwoje maluchów w jednej wannie w tym samym czasie, ugotujemy raz na jakiś czas coś mniej wyszukanego, jak makaron z sosem pomidorowym i bazylią lub pewne rzeczy zrobimy w ciągu dnia kiedy nasze dzieci będą się bawić same z pewnością znajdziemy trochę czasu dla siebie. Nie będzie tego czasu tak dużo jak mieliśmy go przed staniem się rodzicem, ale wcale nie oznacza to, że będzie on smakował gorzej….

Dodaj komentarz