Zostaw, przestań, chodź tu, nie rusz – inna forma NIE?

“Zostaw!, Przestań!, Chodź tu!, Nie rusz!”

Powyższą sekwencję składającą się z różnych kombinacji nasze maluchy słyszą bardzo często. To chyba jedne z najczęściej powtarzanych słów w repertuarze rodziców dyscyplinujących dzieci w wieku od 6 miesięcy do 4 lat. Mają na celu spowodować przerwanie czynności, która nie jest dla rodzica akceptowalna.  Można śmiało więc uznać je za formę mówienia NIE.  Z upływem czasu ich częstotliwość maleje, ale w pierwszych latach wychowywania dzieci jest czymś automatycznym. Dlaczego tak jest? Dlatego, że jak tylko nasze szkraby zaczynają się w jakikolwiek sposób przemieszczać, czy to rolując na brzuch, czy pełzając, czy raczkując, czy chodząc wszystko staje się dla nich ciekawe. Wszystkiego chcą dotknąć i spróbować. W taki sposób zdobywają samodzielnie informacje o otaczającym je świecie dostarczając rodzicom mnóstwo pracy i stresu.

Czasem sama nie mogę słuchać siebie  i mojego partnera kiedy po raz setny powtarzam mojemu pełzającemu ośmiomiesięcznemu synowi żeby nie dotykał kabli leżących pod fotelem w salonie. Oczywiście nic sobie nie robi z mojego ” nie rusz”. Jak tylko je dostrzega błysk w jego oku jest nie do opisania. Podobnie jest z moim drugim, trochę starszym maluchem, a mianowicie prawie trzyletnią córką. Julka to typowy trzylatek, którego wszędzie pełno. Dodatkowo po pojawieniu się brata za wszelką cenę próbuje zyskać jak najwięcej uwagi rodziców próbując robić dziwne rzeczy. W związku z tym nie jest łatwo wyzbyć się nam ze swojego repertuary kombinacji ” zostaw, przestań, chodź tu, nie rusz”.

Oczywiście bardzo często działają one na dziecko w zupełnie odwrotny sposób aniżeli byśmy tego oczekiwali. Tak naprawdę mamy tu do czynienia ze swego rodzaju efektem zakazanego owocu. Mianowicie  wartość określonej rzeczy rośnie wraz z poziomem jej niedostępności, czyli im bardziej zakazujemy i strofujemy dziecko tym bardziej próbuje ono pewne rzeczy robić.

Jak więc w takiej sytuacji się zachować? Można na różne sposoby: zignorować pewne zachowania dziecka i pozwolić się dziecku sparzyć, oczywiście jeżeli zachowanie nie zagraża jego bezpieczeństwu lub przekierować uwagę malucha na coś innego. Nie zawsze jest to możliwe, ponieważ z reguły działamy pod wpływem negatywnych emocji, kiedy nasze dziecko powiela któryś raz  z rzędu nieakceptowalne dla nas zachowanie. Dziecko powinno znać granice, których nie wolno przekraczać i oczywiście owe cztery słowa bywają pomocne w nauce tego pod warunkiem, że nasze dziecko nie słyszy ich na każdym kroku, przy podejmowaniu jakichkolwiek działań.

Tak naprawdę słuchanie ciągle tych samych sekwencji musi być nudne dla tego kto ich słucha. Niestety nam rodzicom trudno się ich wyzbyć. Jest to jak najbardziej naturalna, najszybsza reakcja na jakieś nieaprobowane zachowanie ze strony dziecka. W ten sposób chcemy często ustrzec dziecko przed przykrymi skutkami tego co robi. Czasem jednak nasz maluch musi sam przekonać się jakie mogą być konsekwencje nie posłuchania rodzica i np. poczuć na własnej skórze, że stawanie na podnóżku krzesełka do jedzenia może skończyć się bolesnym upadkiem. Ciągłe powtarzanie, zabranianie dziecku czegoś na dłuższą metę może zaowocować w przyszłości dzieckiem wylęknionym, nie podejmującym wyzwań, nie próbującym niczego nowego. Tego byśmy nie chcieli więc warto na tyle na ile jest to możliwe próbować zastępować te słowa i działania innymi technikami jak przekierowanie uwagi na coś innego,czy uatrakcyjnienie jakiejś innej opcji zachowania, które jest bardziej akceptowalne, tak by nie zniechęcać dziecka do podejmowania działań. 

 

Dodaj komentarz